Wypad na wieś oryginalnie nie był w planach Erika na ten dzień. Kiedy jednak dostał dosyć niespodziewany list od siostry, w którym wręcz błagała go o pozwolenie na wyjazd, coś go tknęła. Wprawdzie zarzekała się, że u Paxtonów nie grasował żaden potwór, a w sąsiedztwie nie pojawił się czarnoksiężnik, ale jak mógł być pewny na sto procent? Lepiej było zapakować się z siostrą do pociągu i upewnić się, że ta faktycznie wykorzysta wolne na odpoczynek na łonie natury. Lepsze to niż gdyby miała się wyprawić do Kniei.
Podróż przeminęła mu we względnym spokoju. O ile miał taką szansę, starał się zagajać Aveline, jednak to zdecydowanie Brenna grała pierwsza skrzypce w tej rozmowie. A Erik nie miał nic przeciwko temu, aby nawijała mu nad uchem jak szalona. Po tyle latach już na tyle przyzwyczaił się do jej głosu, że mógłby nawet zasnąć w takich warunkach. A to już było wyzwanie dla wielu. Erik rozgadał się trochę, dopiero gdy wysiedli z pociągu i spotkali Henry'ego. Starszy facet momentalnie przypadł Longbottomowi do gustu, toteż nawet się ze sobą dogadali.
Teraz Erik nie miałby nic przeciwko, żeby wysłuchać jeszcze kilku jego opowieści, bo przyszło im przejść pierwszą próbę... Spotkanie z traktorem. Młody detektyw trzymał się na końcu pochodu, towarzysząc małego Danowi. Nie rozumiał fascynacji chłopca podróżą tą przedziwną maszyną, ale nie zamierzał tego też kwestionować. Może to przypominało zainteresowanie dzieci czarodziejów magiczną miotłą albo lotem na hipogryfie?
— Nagle miotła wydaje się dwa razy bardziej bezpieczna — skomentował pod nosem, gdy zbliżyli się do tego potwora. Dłoń Longbottoma odruchowo powędrowała ku kieszeni, gdy ukrył swoją różdżkę. Przekrzywił głowę w bok, przyglądając się maszynie. — To śpi, prawda? Nie rozjedzie nas czy... coś w tym rodzaju?
Zerknął na Paxton. W końcu to ona powinna mieć najwięcej informacji na temat tego... cudu mugolskiej techniki. Przez te światła wygląda, jakby się uśmiechał, pomyślał, przyglądając się frontowi traktora. Osłona chłodnicy i obciążniki przednie, jak określiłby te konkretne elementy pojazdu technik z czasów współczesnych, miała taki kształt, że faktycznie można było odnieść takie wrażenie. Może to był jakiś element psychologiczny mający na celu zachęcić kierowców do tego, że zaufali twórcom pojazdu? No na Erika to niestety nie zadziałało.
Wybałuszył oczy, gdy usłyszał, że ich przyjaciółka kiedyś ujeżdżała to monstrum. Longbottom dobijał trzydziestki, a miał opory przed tym, aby w ogóle podejść bliżej, a Ave jeszcze siedziała za kierownicą tego czegoś? Chyba była jednak nieco bardziej odważna, niż zakładał.
— Ekhm, no dobrze — przyjął książeczkę od Aveline i najpierw przewertował ją kilka razy.
W końcu nie wszystko musiało być w tej instrukcji istotne, prawda? Mieli go tylko przetransportować z punktu A do punktu B. To nie mogło być trudne. Mimo to, ilość podrozdziałów w spisie treści zaskoczyła Longbottoma. Na szczęście już na początku znalazł rozdział dotyczący ogólnych zasad bezpieczeństwa.
— Okej, to czytam: Gratulujemy zakupu i witamy w świecie właścicieli ciągników YZ35©/YZ40/YZ45/YZ50, w którym poważna praca znowu staje się zabawą. Ten uniwersalny ciągnik to szczytowe osiągnięcie firmy Smith&Jones Industrial Co. LTD gromadzącej wiedzę i doświadczenie z zakresu produkcji ciągników i silników wysoko-sprężynowych. — Przeniósł skonfundowany wzrok na Brennę i Ave. Nie miał bladego pojęcia, czym dokładnie jest silnik wysoko-sprężynowy. Przeniósł się więc parę stron do przodu. — Najlepszy operator ciągnika to ostrożny operator. Większości wypadków można uniknąć, przestrzegając określonych zasad bezpieczeństwa. Aby zapobiec wypadkom, należy stosować te zasady bezpieczeństwa i koncentrować się na wykonywanej pracy. Jeżeli uda się zapobiec wypadkowi, to znaczy, że czas przeznaczony na zapoznanie się z tymi instrukcjami nie został zmarnowany. — Uśmiechnął się pod nosem. — Przemyślni ci mugole! O, tutaj mają rozdział o uruchomieniu ,kierowaniu i parkowaniu ciągnika. To chyba te istotna część, prawda?
Odsunął od siebie książeczkę, co by pokazać Brennie i Ave serię obrazków z kolejnymi krokami, które musieliby spełnić, aby poprawnie odpalić traktor. Strony instrukcji były już pożółkłe, a druk był miejscowo pozacierany, ale większość tekstu dalej była całkiem nieźle widoczna. Oby nie zabrakło tam, tylko jakiejś kluczowej części pokroju „jak się zatrzymać i przy okazji nie zabić”.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞