Całodniowe siedzenie w kuźni od rana do nocy pozwalało na to, aby być trochę do tyłu z tym co się działo aktualnie na świecie. O ile ważniejszych wydarzeń takich jak zamach podczas Beltane nie szło pominąć, tak późniejsze wydarzenia jak zaginięcie jakiegoś chłopczyka już tak. I to nie tak, że Hjalmar się nie interesował, a po prostu nie miał czasu aby się zaangażować na tyle na ile by chciał. Prawdę mówiąc był święcie przekonany, że funkcjonariusze Ministerstwa Magii na pewno sobie poradzą bez jego pomocy, wszak było tam wiele utalentowanych osób, które dawały z siebie 110%, a on był tylko zwykłym kowalem co sobie ot po prostu kuł.
Młodszy Nordgersim nie mógł przegapić ostatniej imprezy w Dolinie Godryka. Impreza jakich mało i dodatkowo miało być dużo osób, pysznego jedzenia oraz alkoholu, co sprawiało, że tym bardziej chciał tam być. To też nie tak, że był alkoholikiem, a po prostu koneserem trunków wyskokowych. Główną ideą był jednak fakt chęci zintegrowania się z innymi mieszkańcami tejże pięknej krainy i nie tylko. Nie miało znaczenie pochodzenie - Hjalmar mógł rozmawiać czy bawić się z każdym, a sam korzystał z magii bardzo rzadko.
Na miejsce dotarł wraz z ojcem Dagurem. Ubrał się w koszulę w kratę w której podwinął rękawy do łokci, długie spodnie materiałowe i do tego proste, równie wygodne buty. Liczył, że dołączy do nich jedna z jego sióstr, Katla, oraz Pandora, która jak najbardziej była zaproszona. Nie omieszkał zabrać ze sobą jednego z "przysmaków" ich rodzinnej kuchni. Ciężko to było nazwać czymś dobrym dla ludzi, ponieważ ten smakołyk nie pachniał najładniej na świecie ale zabrał to właśnie dla śmiałków, którzy nie bali się próbować nowych rzeczy. Daniem na które się zdecydował były kiszone śledzie czyli Surströmming.
Hjalmar podszedł do jednego ze stolika i postawił szczelnie zapakowane pudełko z przyczepioną na wierzchu kartką "OSTROŻNIE", obok której znajdowała się krótka instrukcja obsługi. Chwilę później postawił drugi pojemnik w którym znajdowała się cała reszta dodatków z chlebem Tunnbröd na czele. Przetarł w zadowoleniu dłonie, nie mogąc się doczekać reakcji innych na to przepyszne danie i wtedy dostrzegł to co się działo na niebie - Wow, spójrz ojcze - wskazał ojcu to dziwne zjawisko - Wygląda... Zaskakująco, nie sądzisz? - zapytał, kiwając samemu sobie na zgodę. Chwilę później dostrzegł znajomą mu osobę z którą miał zamiar się pójść przywitać i podziękować - Pójdę chwilę porozmawiać. Jeżeli chcesz to też możesz ale do niczego Cię nie zmuszam - dodał w kierunku Dagura i odszedł na kilka kroków do Longbottom, której nie mogło tutaj zabraknąć.
- Dzień dobry, a w zasadzie to już chyba dobry wieczór, Brenno - przywitał się ze znaną sobie brygadzistką. Z początku nie dostrzegł Nory - Bardzo przepraszam - złapał się za pierś kiedy zorientował się, że Longbottom nie stała sama - Nie chciałem być nie miły ale... - przygryzł usta, aby niczego przypadkiem nie palnąć ani tym bardziej nie obrazić - Jest pani leciutko niższa od Brenny i z początku pani nie dostrzegłem za co przepraszam. Panią też jak najbardziej witam - skinął głową w kierunku Nory - Hjalmar Nordgersim - przedstawił się, wyciągając dłoń w jej kierunku - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Chciałem tylko podziękować za ten list z wytłumaczeniem odnośnie kniei. Bardzo dużo mi on wyjaśnił i pozwolił spojrzeć trochę inaczej na całą kwestię - przyznał - Jak zawsze mogę na Tobie Brenno polegać. Nie zmieniło się nic od lat - stwierdził z uśmiechem na ustach, nadal mając w pamięci jak pomogła mu przed laty z tymi wszystkimi zasadami odnośnie likantropów, które obowiązywały w Wielkiej Brytanii.
Przyniesione jedzenie