02.10.2023, 07:32 ✶
Czy Erik?
To pytanie sprawiło, że Brenna trochę się otrząsnęła z przedziwnego uczucia, jakie ją ogarnęło. Bo nie była pewna. I może rzuciłaby wszystko, zmieniła się w wilczycę i próbowała ruszyć tropem brata, gdyby nie dostrzegła mężczyzny, zmierzającego w ich stronę. Ogarnęła ją ulgą, bo Hjalmar też był wilkołakiem, więc jeśli on się nie zmieniał, nic nie groziło i Erikowi.
- Będzie dobrze - zapewniła więc tylko, puszczając wreszcie różdżkę, by na moment zacisnąć palce na ramieniu Nory w uspokajającym geście. A potem uśmiechnęła się na powitanie do sąsiada. - Cześć, Hjalmar. Nie ma z tobą siostry albo Pandory? - spytała, odruchowo zerkając za niego, czy nie dostrzeże którejś z pań. Rozbawiło ją trochę i to, że nie dostrzegł kobiety, wszak ta w swoim stroju rzucała się w oczy chyba bardziej niż Brenna, i komentarz na temat odrobinę niższego wzrostu. Brenna i Nora były... ciekawym duetem, i jeśli szło o stroje, i tę różnicę wzrostu. - To Nora, moja przyjaciółka, spróbuj koniecznie wypieków, jakie przyniosła.
Nie podarowała sobie tej uwagi, bo raz, sądziła, że wytwory kuchni Figg przypadną mu do gustu, dwa, po prostu lubiła chwalić Norę.
- Prywatne centrum informacyjne zawsze do usług - odparła, uśmiechając się na podziękowania jeszcze szerzej. Chociaż temat Kniei wcale nie był wesoły. Wręcz przeciwnie. Czaiły się tam potwory i Brygada nie była ani trochę bliżej pozbycia się ich niż kilka tygodni temu. Miała więc wielką nadzieję, że Hjalmar jego krewni nie zbliżą się do lasu. - Jeśli ktoś z was będzie chciał zobaczyć ruiny albo te mniej zakazane części Zakazanego Lasu, też jestem do dyspozycji. Obawiam się, że po tym, co stało się podczas Beltane, Knieję należy wciąż omijać - dodała, a potem jej wzrok oderwała się od twarzy Hjalmara i znów powędrował ku niebu. - Co za widok, prawda? Już rozumiem, dlaczego mugole zjeżdżali tutaj z całego kraju. Chociaż to też trochę przerażające, kiedy człowiek pomyśli, jak bardzo... Beltane wpłynęło na naszą rzeczywistość, skoro księżyc i słońce pojawiają się razem na niebie.
I jak bardzo człowiek jest mały w obliczu ich... I cóż. Całej reszty. Ale tego Brenna już nie chciała dodawać.
To pytanie sprawiło, że Brenna trochę się otrząsnęła z przedziwnego uczucia, jakie ją ogarnęło. Bo nie była pewna. I może rzuciłaby wszystko, zmieniła się w wilczycę i próbowała ruszyć tropem brata, gdyby nie dostrzegła mężczyzny, zmierzającego w ich stronę. Ogarnęła ją ulgą, bo Hjalmar też był wilkołakiem, więc jeśli on się nie zmieniał, nic nie groziło i Erikowi.
- Będzie dobrze - zapewniła więc tylko, puszczając wreszcie różdżkę, by na moment zacisnąć palce na ramieniu Nory w uspokajającym geście. A potem uśmiechnęła się na powitanie do sąsiada. - Cześć, Hjalmar. Nie ma z tobą siostry albo Pandory? - spytała, odruchowo zerkając za niego, czy nie dostrzeże którejś z pań. Rozbawiło ją trochę i to, że nie dostrzegł kobiety, wszak ta w swoim stroju rzucała się w oczy chyba bardziej niż Brenna, i komentarz na temat odrobinę niższego wzrostu. Brenna i Nora były... ciekawym duetem, i jeśli szło o stroje, i tę różnicę wzrostu. - To Nora, moja przyjaciółka, spróbuj koniecznie wypieków, jakie przyniosła.
Nie podarowała sobie tej uwagi, bo raz, sądziła, że wytwory kuchni Figg przypadną mu do gustu, dwa, po prostu lubiła chwalić Norę.
- Prywatne centrum informacyjne zawsze do usług - odparła, uśmiechając się na podziękowania jeszcze szerzej. Chociaż temat Kniei wcale nie był wesoły. Wręcz przeciwnie. Czaiły się tam potwory i Brygada nie była ani trochę bliżej pozbycia się ich niż kilka tygodni temu. Miała więc wielką nadzieję, że Hjalmar jego krewni nie zbliżą się do lasu. - Jeśli ktoś z was będzie chciał zobaczyć ruiny albo te mniej zakazane części Zakazanego Lasu, też jestem do dyspozycji. Obawiam się, że po tym, co stało się podczas Beltane, Knieję należy wciąż omijać - dodała, a potem jej wzrok oderwała się od twarzy Hjalmara i znów powędrował ku niebu. - Co za widok, prawda? Już rozumiem, dlaczego mugole zjeżdżali tutaj z całego kraju. Chociaż to też trochę przerażające, kiedy człowiek pomyśli, jak bardzo... Beltane wpłynęło na naszą rzeczywistość, skoro księżyc i słońce pojawiają się razem na niebie.
I jak bardzo człowiek jest mały w obliczu ich... I cóż. Całej reszty. Ale tego Brenna już nie chciała dodawać.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.