Drogi Atreusie,
mam nadzieję, że dobrze się czujesz. Jeszcze większą, że nie jesteś na mnie zły. Choć... nie, właściwie to nie. Największą mam nadzieję na to, że masz przestrzeń na to, by odpocząć, by poczuć się lepiej. Nawet gdybyś miał być przez to gniewać się na mnie przez wieki. Jeszcze raz - przepraszam.
Byłem w podróży we Francji. Miałem okazję już raz czy dwa odwiedzić ten kraj, ale wyłącznie w celach biznesowych. Jak przyjemnym było spojrzenie na wybrzeża morza Belerskiego, jak piękny był piasek na lazurowych wybrzeżach i jak wspaniale lawenda kołysała się na wietrze. Mógłby zachwycać się tymi wybrzeżami, pannami stąpającymi po plażach w letnich sukienkach i drzewami przeglądającymi w morskich falach. Ale wiesz, że moja niepoprawna miłość do wody spowoduje, że kiedyś wyjdę za któryś z oceanów, zamiast spoglądać na zgrabne nogi dziewcząt.
Żałuję, że nie zabrałem ze sobą aparatu - chciałbym ci pokazać chociaż fragment tego miejsca. Mam szczerą nadzieję, że następnym razem namówię i ciebie na taką wyprawę.
P.S. Mam nadzieję, że upominek przypadnie ci do gustu.
Do listu dołączono piękną butelkę najlepszego rodzaju Cognacu - francuskiej brandy, która była bardzo popularna w Anglii, dopóki nie ograniczono jej produkcji i stała się prawdziwie drogim rarytasem.