Vespera wolała zachować profesjonalizm i dystans wśród ludzi, bo nie chciała mu sprawiać kłopotów, aby ktoś posądzał go o nieodpowiednie rzeczy w pracy. Wolała, aby brzmiało to tak, ze naprawdę miałaby do niego jakąś sprawę czysto prywatną, a nie to, że stęskniła się za jego głosem oraz dotykiem. Jego widok zwalał z nóg, a ona nie chciała się do tego przyznać. Było to dla niej tak trudne, że nie potrafiła sobie radzić z tymi wszystkimi, dziwnymi emocjami, które rodziły się tylko wtedy, gdy patrzyła w jego oczy. Czuła, że próbował ją czytać, czuła, że chciał zajrzeć do jej głowy i mu na to pozwoliła, aby się jej nie bał, aby znowu nie usłyszeć, że jest lodowatą suką, Królową Bez Serca. Nie chciała tych słów słyszeć od niego. Nie po tym jak spędzili razem te wszystkie dni i noce, nie po tym jak zamartwiała się o niego, gdy nie wrócił na czas z Beltane. Była wręcz wściekła, że ją wtedy tak porzucił, ale zmartwienie wzięło górą i po prostu odpuściła. Pierwszy raz w życiu przestała walczyć i miała nadzieję, że nie będzie tego żałować.
Gdy pocałował jej czoło przymknęła na kilka chwil oczy i odetchnęła z ulgą. Wszystko było na swoim miejscu, a jego obecność nadal sprawiała, że był tym kim powinien być. Nie chciała się angażować. Mieli być kochankami, ale to przyjemne ciepło w środku mogło pozostać na dłużej. W końcu kiedyś będą musieli albo się rozstać, albo pomyśleć o swojej przyszłości. Po co jednak się śpieszyć, gdy mogli po prostu egzystować w tych uroczych, przypadkowych spotkaniach na sielankowe randki, które tak bardzo nie pasowały do ich wieku.
Gdy nie dokończył swojego zdania spojrzała za jego spojrzeniem i wydała z siebie zduszony okrzyk. Nim się zorientowała trzymała w ręku różdżkę, ale nie zdążyła nawet wypowiedzieć inkantacji, gdy to coś wbiegło w nich pozostawiając po sobie tylko odrobinę chłodu. Jej oczy były rozszerzone w przerażeniu jeszcze chwilę patrzyła się w miejsce, gdzie zniknął, a potem poczuła dłoń Perseusa na swoim policzku i tryb bojowy zniknął. Chciała za tym pobiec, ale nie chciała zostawiać tutaj Perseusa. Serce jeszcze waliło jej odrobinę ze strachu, więc po prostu przytuliła się do jego torsu.
– Widziałam – szepnęła – był to duch? Czy, co to mogło być? – zapytała drżącym odrobinę głosem. Przełknęła z trudem ślinę próbując wyrzucić z głowy strach.