Zrzucenie tego całego ciężaru ze swoich barków było konieczne. Chciał się od tego wszystkiego uwolnić. Wymagało to zmierzenia się z tym wszystkim. Rozmowa z Laurentem była częścią tego całego procesu. Powinien odbyć jeszcze rozmowę z Lorettą, jednak to było ponad jego siły. To, co ich łączyło, nie było w żadnym zdrowe. Nawet, jak to należało już do przeszłości. Przypieczętowała to ta sytuacja z tym niedopełnionym rytuałem.
Z własnych obserwacji zdołał wywnioskować to, że my ma różne etapy. Ten, którego chciał w tym momencie, był w jego odczuciu pierwszym. Było to coś, czego dotąd nie praktykował. Dwoje ludzi się spotykało, dzieliło się częścią swojej codzienności, potem zaczynali ze sobą mieszkać. W dużym uproszczeniu, rzecz jasna. Nie rzuci się na głęboką wodę, przeskakując od razu do tego ostatniego etapu.
Philip dobrze wiedział, że kariera sportowa nie jest na całe życie. Jeśli dozna poważnej kontuzji, wymuszającej jej zakończenie, to nadejdzie moment, w którym przyjdzie mu ją zakończyć i poświęcić się trenowaniu jednej z drużyn. Objęcie ciepłej posadki w ministerialnym Departamencie Magicznych Gier i Sportów nie było szczytem jego zawodowych marzeń. Siedzący tryb życia nie służyłby mu. Nie chciał wybierać - chciał wszystkiego: zachować swoją karierę, reputację, uwielbienie tłumów i posiadać satysfakcjonujące go życie prywatne.
Nie naciskał na udzielenie mu werbalnej odpowiedzi. Prześledził ruch dłoni Laurenta, sprawnie pozbywającej się krawata. Wyciągnął ku niemu dłoń, chwytając dwoma palcami materiał noszonej przez niego koszuli. Lekkim pociągnięciem skłonił go do wstania z kuchennego krzesła i stanięcia przed nim. Po raz pierwszy od dłuższej chwili delikatnie się uśmiechnął, z dołeczkami w policzkach.
Ułożył dłonie na szyi młodszego mężczyzny, pogładziwszy kciukami jego policzki. Złączył ich usta w dłuższym, namiętnym pocałunku. Nie przerywając go, otoczył ramionami kark swojego kochanka i wplątał palce prawej dłoni w jego włosy. Drugą dłonią nieśpiesznie przesunął wzdłuż pleców kochanka, zaciskając palce na materiale jego koszuli.
— Tu czy sypialnia? Możesz zostać tak długo, jak chcesz — Wymruczał do niego, pozostawiając mu wybór. Tutaj było bliżej, jednak w sypialni było wygodniej. Znając ich spędzą tam większość dnia, skoro właśnie się zdecydowali się na pójście do łóżka. Mógł zostać nawet na całą noc, jeśli tego chciał i nie miał innych planów na dzisiaj. Dopiero rozstaliby się jutro rano, zwłaszcza że on musiał stawić się jutro o godzinie dziesiątej rano na trening.