— Fantastycznie!
Jakże babka sobie to sprytnie wymyśliła! Wrzuciła mnie na chatę do artysty malarza i nawet o tym nie wspomniała. Może sama nie wiedziała? A może chciała mi zrobić miłą niespodziankę? Niesamowicie się cieszyłam, że będę mieszkać z artystą. Wręcz nie można sobie wyobrazić lepszego miejsca! Będziemy się nawzajem inspirować i tworzyć poważną sztukę... na tyle poważną, na ile mogą być komiksy. Szczególnie te moje.
— Beltane? Wystawić swoje prace? — Coś mi ta nazwa mówiła, ale niestety nie pamiętałam tych wszystkich brytyjskich świąt. Babcia nigdy mnie na nie nie zabierała. Uważała, że nasze polskie tradycje są bardziej interesujące, a wiele rzeczy i tak jest podobna.
— Oh, no tak, poważni znawcy sztuki — odpowiedziałam ironicznie. — Chyba nie zauważyli, że sztuka nowoczesna już dawno opuściła salony. A jako jedyny przyszedłeś w czerwonej marynarce, bo jako jedyny z nich miałeś swój styl.
Moja wyobraźnia już zaczęła tworzyć wizje szalonych strojów, jakie ubrałabym na swoją wystawę. Byłoby to zdecydowanie niezapomniane.
— Mnie? — Od razu zakryłam policzki rękoma. — A-ale po co? Chyba, że chcesz sobie poćwiczyć malowanie blizn, to jak najbardziej. Lepszego modela nie znajdziesz.