Chciał robić rzeczy, które sprawiają mu przyjemność. To, co dotychczas miało wpływ na jego dobry nastrój, nie działało już tak dobrze jakby chciał. Dzisiejszy poranek uważał za wyjątkowo udany i do tego stopnia, że udało mu się sprostać wyzwaniu w postaci poważnej rozmowy z Laurentem. Nie dopisywało mu dobre samopoczucie, jednak było stabilnie. Teraz nic z tego nie zostało. Wezbrały w nim tkwiące pod skórą negatywne emocje i znalazły swoje ujście w najgorszy możliwy sposób, koncentrując się na Laurencie. Nie musiał się obawiać tego, że dostanie od niego w twarz. Philip prędzej wyładowałby swoją złość na wiszącym przed nim lustrze, niż na drugim człowieku. Odbicie w lustrze pokazywało mu dobrze zmieniającą się mimikę Laurenta. Zdziwienie i niezrozumienie. Przedłużające się milczenie z jego strony nie pomagało. Nie był szczególnie zaskoczony, jednak zamierzał iść za ciosem. To było coś, co powinien powiedzieć w obecnej sytuacji.
— Zaprosiłem Cię tutaj wyłącznie na śniadanie i rozmowę. Ty chciałeś porozmawiać, ja chciałem spróbować czegoś nowego w swoim życiu. Ostatecznie sprowadziłeś wszystko do seksu, w tym mój nienajlepszy nastrój i moje zaproszenie. Powinienem być rozsądniejszy, zwłaszcza przez co powiedziałem. Odkryłem w ostatnim czasie, że można robić coś więcej, niż tylko się pieprzyć i rozchodzić się po wszystkim. Masz rację, wychodzi nam to zajebiście. — Jeśli przed chwilą Laurent nie rozumiał, dlaczego tak do niego zaczął się odnosić to teraz już nie powinien mieć ku temu żadnych wątpliwości. Nie było tak, że siebie wybielał. Przypisywał sobie za to część odpowiedzialności. Przedstawił mu w bezczelnie bezpośredni sposób swoje spostrzeżenia na temat relacji międzyludzkich w stosunku do ich własnej znajomości. Podczas tamtej rozmowy starał się nadać im mniej dosadną formę. Pytaniem, na które nie znał odpowiedzi było to, czy patrzył na odbicie właściwej osoby, z którą warto było spróbować czegoś nowego, czy po prostu brnął w coś, co nie miało szansy powodzenia tylko przez swoje własne złe nawyki i spoglądanie w niewłaściwym kierunku.