Zacząłeś temat to teraz wyjdź z tego z twarzą Najgorsze, że nie bardzo wiedział jak to powinien jej wytłumaczyć. Bardzo chciał to zrobić jakoś z wyczuciem ale obawiał się, że powiedzenie wszystkiego prosto z mostu będzie najprostsze. Bez owijania w żadną bawełnę - w końcu chodziło tutaj o jej bezpieczeństwo.
- Nie, nie. Dziękuje - odmówił, wszak miał zamiar jeszcze dzisiaj raczej wrócić na służbę, a średnio by to wyglądało jakby przyszedł po lampce czy dwóch wina. Wierzył jednak, że odrobina alkoholu pomoże Stelli to jakoś przetrawić bez zbędnego przerażenia. Stanley czekał, aż Avery usiądzie i zajmie miejsce. Nie trwało to jednak zbyt długo, ponieważ kobieta bardzo sprawnie sobie poradziła z nalewaniem trunku, zupełnie jakby miała kilkuletnie doświadczenie. No i dlaczego musisz się we mnie wpatrywać tymi oczami? Czy ona zdawała sobie sprawę, że to działa na niego rozbrajająco? Że nie potrafił się przed tym obronić?
- Stella... - zaczał powoli, a powieka mu nerwowo drgała niczym jakiś tik - Wracam do tego tematu, ponieważ on powrócił... Do ministerstwa spłynęły nowe przypadki tych ataków... - przełknął ciężej ślinę - A to nie wszystko. Okazuje się, że on nie jest sam, a jest ich dwóch... Ale też nie tak do końca, to dużo bardziej złożone - przyznał, podsuwając się bliżej aby położyć swoją dłoń na jej dłoni - Jeden jak już wiemy próbuje dokonać zabójstwa, morderstwa. Próbuje kogoś zranić i ktoś Cię ratuje w tym śnie... - ...w optymistycznym założeniu dopowiedział w myślach - A drugi jakby stara się go powstrzymać, stąd ma tą broń i mówi coś o przegonieniu tego pierwszego - wyjaśnił, przechodząc w milczenie na krótki czas, dając czas Avery na przyswojenie tych informacji.
- Ale co gorsza, nie wiemy czy ataki nie mogą się powtórzyć... Dlatego przybiegłem tutaj od razu z ministerstwa z różdżką w ręku kiedy tylko dowiedziałem się o zgłoszeniu domniemanej próby ataku - tłumaczył dalej - I dlatego też sprawdziłem od razu Twoje nadgarstki czy szyję kiedy zobaczyłem, że wszystko z Tobą w porządku... A na pewno wydawało mi się tak na pierwszy rzut oka - wyjaśnił swoje wcześniejsze zachowanie - Pierwsze co chciałem zrobić to sprawdzić wszystkie okna i drzwi u Ciebie, ponieważ to właśnie były znaki rozpoznawcze tego drugiego... Zupełnie jakby on tu miał gdzieś być... - złapał się za głowę, kręcąc nią przecząco - Przepraszam... Znowu to robię... - dodał. Oczywiście chodziło mu o całe przejmowanie się, którego miał według Stelli nie robić. Z jednej strony stwierdziła, że nie chciała tego powiedzieć na początku maja ale z drugiej to gdzieś tam z tyłu utkwiło, ponieważ nikt mu nie kazał, a on nie potrafił - Chciałem się tylko upewnić, że ani jeden ani drugi Cię nie dręczył. Nie chciałem Cię też martwić ale no... Nie potrafiłem tego tak zostawić i nic z tym nie zrobić. To było silniejsze ode mnie - ciężko westchnął, czekając na kolejne słowa goryczy, że robi to całkowicie niepotrzebnie. Że nikt mu się nie kazał martwić, czyż nie?
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972