• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip

[26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip
Widmo
just forget he ever existed
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ciemne włosy sięgające ramion, niebieskie oczy i blada karnacja. Bellamy mierzy około 178 centymetrów i waży około 70 kilogramów. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ubrany najczęściej w ciemne rzeczy, które również nie wyróżniają go z tłumu, gdzie czuje się najlepiej. Jedyną oznaką tego, że pochodzi z arystokratycznej rodziny, jest ilość biżuterii, którą lubi nosić.

Bell Dupont
#6
03.10.2023, 17:03  ✶  
Bellamy lubił i doceniał prostotę we wszystkim. Wychowując się wśród arystokracji, cały czas było mu wpajane, jak powinien się zachowywać, co robić i mówić, by sprawiać dobre wrażenie. Bo tylko to się tak naprawdę liczyło. Dupont był przekonany, że większość z zaproszonych tutaj gości nie była przyjaciółmi rodziny. Jego ojciec o wielu osobach nie miał najlepszego zdania, ale zaprosił ich tutaj, bo tak wypadało zrobić. Wszystko to było fałszywe, nawet ta cała kurtuazja. Było to jednak coś, co znał i z czym czuł się pewnie. Społeczeństwo w Londynie było jednak inne. Wiele osób go tam nie znało, a jeśli już to znało go od strony sprzedawcy ziółek, a nie francuskiego arystokraty, więc zachowywali się przy nim normalnie. Tak jak zachowywałoby się przy każdym innym człowieku. Bez wyuczonych uprzejmości i fałszywych uśmiechów. Było to świeże, normalne i przyjemne. Czasami jednak miło było znaleźć się wśród tego całego fałszu.
   – Bardzo mnie to cieszy, gdybyś jednak czegoś potrzebował, to nie wahaj się z powiedzeniem mi o tym – powiedział, uśmiechając się lekko. Do uszu Bellamy’ego dotarły plotki o romantycznych uniesieniach Philipa i był przekonany, że jeśli mężczyzna by sobie tego życzył, to z pewnością udałoby mu się znaleźć jakąś towarzyszkę. Bo wtedy nie wiedział jeszcze, że Nott raczył się również męskim towarzystwem.
   – A masz jakieś godne polecenia miejsca na ten odpoczynek? – zapytał z ciekawością. On sam również lubił podróżować. Najczęściej robił to w miejsca, które cechowały się wyjątkową roślinnością, jednak nie gardził również pięknymi widokami. Odpoczynek był przecież równie potrzebny, co praca. Nie należało o tym zapominać. Bell uwielbiał oddawać się swojej pracy w sklepie babki. Uwielbiał rośliny i czasami, grzebiąc dłońmi z wilgotnej ziemi, miał wrażenie, że staje się jej częścią. Jakby sama natura chciała go pochłonąć lub obdarzyć cząstką siebie. Pracując w ogrodzie, zapominał o całym świecie i o problemach, jakie miał i jakie mogły go spotkać. Było to wyzwalającym przeżyciem.
   – Jestem fanem widoku zawodników spadających z mioteł, jednak wy profesjonaliści robicie to wyjątkowo rzadko – zaśmiał się, mając nadzieję, że mężczyzna dobrze odbierze ten żart. Bell nie życzył nikomu źle, jednak ciężko było ukryć mu fakt, że nie widział nic ciekawego w lataniu na miotłach za piłeczkami w jedną i drugą stronę. Upadki rzeczywiście stanowiły wtedy coś interesującego.
   – Wydaje mi się, że bardzo ci się tutaj spodoba, zwłaszcza o tej porze roku – pokiwał głową, jakby chciał dodać swoim słowom prawdy i większej pewności. Uważał jednak, że podobnie jak on, Philip odnajdzie w tym miejscu niemały urok. Zresztą każdy, kto się tutaj pojawiał, na długo nie był w stanie zapomnieć tego miejsca. I wspomnienia te nie miały nic wspólnego z ludźmi, którzy tutaj mieszkali.
   – Oprowadzę cię, o ile później pokażesz mi swoje zdjęcia – odparł. Taka wymiana wydawała mu się odpowiednia. Zwłaszcza że im więcej zdań zamieniał z Philipem, tym bardziej przekonywał się, że nie miał do czynienia z typowym sportowcem, ale z człowiekiem, który miał coś ciekawego do zaoferowania. To, że był atrakcyjnym mężczyzną, było dodatkowym atutem.
   – Przyjdę, muszę cię jednak ostrzec, że moja wyprawa zaczyna się wyjątkowo wcześnie. Uwielbiam obserwować, jak pierwsze promienie słoneczne rozświetlają lawendę – uprzedził, bo jeśli Philip lubił się wysypiać, to albo powinien wcześniej położyć się spać, albo zmienić zdanie, póki mógł to zrobić. Bo Bellamy rzadko nie robił czegoś, co powiedział.
   – Nie trzeba mieć specjalnych zdolności do uprawiania roślin, wystarczy cierpliwość i systematyka, ale jesteś sportowcem, więc z całą pewnością posiadasz i jedno i drugie – uśmiechnął się nieco szerzej, zbliżając do mężczyzny.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bell Dupont (2388), Philip Nott (2532)




Wiadomości w tym wątku
[26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Philip Nott - 18.08.2023, 23:17
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Bell Dupont - 24.09.2023, 17:20
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Philip Nott - 25.09.2023, 01:10
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Bell Dupont - 25.09.2023, 14:14
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Philip Nott - 03.10.2023, 16:19
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Bell Dupont - 03.10.2023, 17:03
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Philip Nott - 13.10.2023, 21:26
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Bell Dupont - 02.11.2023, 15:57
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Philip Nott - 23.01.2024, 15:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa