03.10.2023, 21:45 ✶
Lucy usiadła z Giovannim i Bobem na ławce w parku. Nie zadawała pytań. Zamieniła się w słuch i czekała, aż zrobi to Gio i tak było w istocie. Była cierpliwa, ale i ciekawa, czy ów mężczyzna może dostarczyć im jakichś istotnych w tej sprawie informacji. Hm… O piątej rano, na dworcu Kings Cross, kobieta w piżamie. Pewnie była zagubiona. Po ucieczce, którą umożliwił jej broniący ją Auror musiała być zdezorientowana. Uciekała po prostu przed siebie. W takim stroju, nawet o tak wczesnej godzinie, musiała wzbudzać zainteresowanie osób obecnych wtedy na dworcu. To była już jakaś informacja – wiadomo, że udało jej się uciec. Ale co dalej? Nie przyjęła pomocy od mężczyzny. W końcu trudno się dziwić. Po ataku śmierciożerców na jej kryjówkę jej zaufanie do obcych musiało być mocno ograniczone. Niemniej jednak mieli już jakiś trop. Informacja, że to była ona, miała duże prawdopodobieństwo pewności – o kobiecie pisała przecież czarodziejska prasa. Tylko ciekawe jak się tutaj dostała?
– Nie, nie mam o tym informacji, czy miała tu jakichś znajomych – odpowiedziała Lucy na pytanie Gio, a nawet gdyby o tym wiedziała, to nie powiedziałaby o tym przy osobie, którą dopiero poznała. Tak samo na razie przemilczała fakt, że kobieta nie mogła się deportować, ponieważ po prostu tego nie umiała, co wiedziała od Brenny, tym bardziej dziwne, że znalazła się tutaj tak szybko.
– Muszę się na chwilę skupić – nie powiedziała, że przesyła do Mavelle informację falami, o tym czego się na razie dowiedzieli, tak jak prosiła Brenna:
Mavelle, Catherine była widziana przez świadka na dworcu Kings Cross, około piątej rano. Na razie nie wiemy dokąd się udała. Będziemy w kontakcie.
Może i dobrze, że mężczyzna nie zdecydował się przekazać informacji bezpośrednio do Ministerstwa – wiadomo, na razie nie wiedzieli skąd pochodził przeciek o kryjówce kobiety – lepiej, żeby tą sprawą najpierw zajął się Zakon Feniksa. Lucy czekała na dalszą rozmowę mężczyzn, sama dodała, kierując się do Boba
– Czy wiesz coś jeszcze, co mogło by nam pomóc ją odnaleźć? - Była tu niedawno, więc nie było czasu do stracenia.
– Nie, nie mam o tym informacji, czy miała tu jakichś znajomych – odpowiedziała Lucy na pytanie Gio, a nawet gdyby o tym wiedziała, to nie powiedziałaby o tym przy osobie, którą dopiero poznała. Tak samo na razie przemilczała fakt, że kobieta nie mogła się deportować, ponieważ po prostu tego nie umiała, co wiedziała od Brenny, tym bardziej dziwne, że znalazła się tutaj tak szybko.
– Muszę się na chwilę skupić – nie powiedziała, że przesyła do Mavelle informację falami, o tym czego się na razie dowiedzieli, tak jak prosiła Brenna:
Mavelle, Catherine była widziana przez świadka na dworcu Kings Cross, około piątej rano. Na razie nie wiemy dokąd się udała. Będziemy w kontakcie.
Może i dobrze, że mężczyzna nie zdecydował się przekazać informacji bezpośrednio do Ministerstwa – wiadomo, na razie nie wiedzieli skąd pochodził przeciek o kryjówce kobiety – lepiej, żeby tą sprawą najpierw zajął się Zakon Feniksa. Lucy czekała na dalszą rozmowę mężczyzn, sama dodała, kierując się do Boba
– Czy wiesz coś jeszcze, co mogło by nam pomóc ją odnaleźć? - Była tu niedawno, więc nie było czasu do stracenia.