Napływające z Doliny Godryka doniesienia o występujących tam istotach nie miały żadnego związku z wykonywaną przez niego pracą. Choć można było go uznać za poszukiwacza przygód, bo jako klątwołamacz w całym swoim długim życiu miał niejednokrotnie styczność z bardzo ciekawymi przypadkami klątw. Zwiedził też niejedno miejsce na świecie w ramach wykonywania obowiązków służbowych. Nie oznaczało to, że to nie wzbudzało jego zainteresowania i niepokoju. Magiczne istoty potrafiły być niebezpieczne i słusznym wydawało się pozyskanie wiedzy jak sobie z nimi poradzić, gdyby wymagała tego sytuacja.
Postanowił o to wypytać każdego mieszkańca Doliny, który będzie skłonny z nim o tym porozmawiać nad kuflem piwa. Z posiadanych przez niego informacji wynikało, że w Dolinie mieściły się dwa pubu, do których mógł się udać w celu zasięgnięcia języka w sprawie tych istot. Mieszkańcy takich mieścin zdawali się wiedzieć wszystko o wszystkim i wszystkich. Część z nich mogła nie być zbyt chętna nie rozmawiać z kimś, kto nie jest miejscowym. Postawienie komuś kufla piwa czy dwóch czasami wystarczało aby zjednać sobie ludzi.
Nie interesowały go mijane stragany z magicznymi produktami. Zawartością tych straganów być może powinno zainteresować się Ministerstwo Magii i sprawdzić ich prawdziwość. Nieuczciwych handlarzy nie brakowało na tym świecie i nie zdziwiłby się, gdyby któryś z nich okazał się bardziej przedsiębiorczy i starał się zarobić na amuletach rzekomo chroniących przed potworami, atakami zwolenników Lorda Voldemorta i klątwami przy okazji. W trudnych czasach ludzie zwracają się nawet ku tego typu przedmiotom, wierząc w ich zbawienną moc do tego stopnia, że zapłacą za to każde pieniądze.
Po opuszczeniu pierwszego pubu postanowił przejść się po Dolinie Godryka, trafiając do małego parku, graniczącego z lasem. Musiał się zastanowić nad wejściem do tego lasu. Polana wydawała się mu na to odpowiednim miejscem, podobnie jak na zjedzenie zakupionych na wynos kanapek. Cechujący go wilczy apetyt i aktywny tryb życia sprawiały, że musiał zjadać podwójną porcję każdego posiłku. Zakupione przez niego kanapki zawierały głównie mięso i odrobinę warzyw. Dostrzegł młodego mężczyznę, karmiącego ptactwo, które zaczęło przylatywać do niego zwabione obietnicą uczty. Jemu również zdarzało się dokarmiać ptaki.