Yaxley miała wrażenie, że to wszystko nie wypali. Nie chciała rezygnować oczywiście z tej jakże wspaniałej wyprawy, jednak coś jej mówiło, że nie są odpowiednio przygotowani. Oby to były zupełnie niepotrzebne obawy.
- Jeśli nas przytłoczą, to tym bardziej nie możemy się rozpraszać. Łatwiej im będzie wtedy skupić się na jednej ofierze. - Nadal brnęła w swoje. Nie była osobą, która brała nogi za pas nie patrząc na innych i wolałaby mieć pewność, że gdyby coś się wydarzyło, to jej też nie zostawią w lesie samej, na pastwę losu.
- Nie udało mi się zorganizować nic. Mój kochany brat nie miał dla mnie czasu i też zbytnio na to pomysłu. Człowiek chyba by się nie nadawał na takie naczynie, a nie chce mi się wierzyć, że będziemy w stanie zamknąć widmo w skrzynce. Mam jedną ze sobą, ale nie znamy przecież nawet zaklęć, czy rytuałów, które są w stanie je uwięzić. To wymaga pracy na żywym materiale. - Dlatego też nie do końca jej się wydawało, że sobie z tym poradzą. W tym równaniu było zbyt wiele niewiadomych. No, ale trudno. Najlepszy sposób na poznanie tych stworzeń to była metoda prób i błędów, mimo, że były niebezpieczne. Wydawali się być na tyle doświadczeni, że daliby sobie radę z jednym widmem.
- Nie umiem, potrafię robić sidła tylko na prawdziwe zwierzęta. - Postanowiła wyjaśnić sprawę Sebastianowi, bo trochę przecenił jej możliwości. Nie była jakoś specjalnie zaznajomiona ze światem duchów, nigdy jej nie pociągał.
Wtedy jej oczom ukazali się pracownicy Mnisterstwa. Tego się nie spodziewała. - Mamy towarzystwo. - Powiedziała cicho, jakby przypadkiem nie zobaczyli tej całej ekipy kręcącej się po Kniei. Yaxley nie była fanką przedstawicieli władz i wolała się od nich trzymać z daleka.
Zrobiła krok do przodu i wtedy się zachwiała. Jakby coś stanęło jej na drodze. Mało brakowało, a wywróciła by się na ryj. Złapała równowagę, jednak zamarła w miejscu, bo nie miała zielonego pojęcia, co się właśnie wydarzyło. Zamrugała dwa razy i ponownie zrobiła krok przed siebie, znowu to samo. Przeniosła spojrzenie na mężczyzn, żeby sprawdzić, czy mają ten sam problem.