05.10.2023, 01:47 ✶
Niegdyś sir James Howard, dzisiaj jakiś rodzaj nieśmiertelnego żywego trupa – zmuszonego magią do pozostania w swoim rozkładającym się ciele i służenia czemuś silniejszemu od niego, dalej siedział na swoim miejscu.
Ale gdy Victoria – jako ostatnia – zdecydowała się wybiec z dawnej restauracji, już przy drzwiach usłyszała jak szurało krzesło, gdy podnosił się ze swojego miejsca. Tylko, czy było to dlatego, że stracił nad sobą panowanie, czy dlatego że postanowił pospacerować? Tego już nie wiedziała.
Wbiegając na schody, usłyszeli za to krzyki dochodzące z samego atrium.
- PRZESTAŃ! PRZESTAŃ! ZOSTAW ICH W SPOKOJU! - Brzmiały jak wrzaski dziecka? Przyczepionego do ściany i szamoczącego się rozpaczliwie ducha dziecka? Z pewnością nie było go tam, gdy wchodzili na samą górę.
Spoglądając w dół, Geraldine jako pierwsza zobaczyła również, że po schodach wspinała się dwójka, żywych ludzi. Rozpoznała Avelinę Paxton (płynęły w jednej łodzi) oraz Augustusa Rookwooda (o ile go znała, bo jeśli nie - to wydał jej się po prostu jednym z tych, którzy do niedawna leżeli na pokładzie).
Tyle że nie mieli jak zejść niżej, bo zaledwie gdy dotarli na piętro gości pierwszej klasy, drogę zagrodziły im dwa żywe trupy. Te choć również były podobne do napotkanego wyżej to różniły się od tamtego znacząco. Przede wszystkim nie próbowały z nimi rozmawiać i zachowywały się jak wszystkie żywe trupy jakie tylko Victoria, Erik i Geraldine znali – ruszyły na nich warcząc i sprawiając wrażenie, jakby miały im się rzucić do gardeł.
Pierwszy z nich nie tylko zastąpił drogę Yaxley, ale też z miejsca rzucił się ku niej. Drugi, był nieco dalej, ale za cel obrał sobie Victorię. Erika, chwilowo, zostawiły w spokoju.
Ale gdy Victoria – jako ostatnia – zdecydowała się wybiec z dawnej restauracji, już przy drzwiach usłyszała jak szurało krzesło, gdy podnosił się ze swojego miejsca. Tylko, czy było to dlatego, że stracił nad sobą panowanie, czy dlatego że postanowił pospacerować? Tego już nie wiedziała.
Wbiegając na schody, usłyszeli za to krzyki dochodzące z samego atrium.
- PRZESTAŃ! PRZESTAŃ! ZOSTAW ICH W SPOKOJU! - Brzmiały jak wrzaski dziecka? Przyczepionego do ściany i szamoczącego się rozpaczliwie ducha dziecka? Z pewnością nie było go tam, gdy wchodzili na samą górę.
Spoglądając w dół, Geraldine jako pierwsza zobaczyła również, że po schodach wspinała się dwójka, żywych ludzi. Rozpoznała Avelinę Paxton (płynęły w jednej łodzi) oraz Augustusa Rookwooda (o ile go znała, bo jeśli nie - to wydał jej się po prostu jednym z tych, którzy do niedawna leżeli na pokładzie).
Tyle że nie mieli jak zejść niżej, bo zaledwie gdy dotarli na piętro gości pierwszej klasy, drogę zagrodziły im dwa żywe trupy. Te choć również były podobne do napotkanego wyżej to różniły się od tamtego znacząco. Przede wszystkim nie próbowały z nimi rozmawiać i zachowywały się jak wszystkie żywe trupy jakie tylko Victoria, Erik i Geraldine znali – ruszyły na nich warcząc i sprawiając wrażenie, jakby miały im się rzucić do gardeł.
Pierwszy z nich nie tylko zastąpił drogę Yaxley, ale też z miejsca rzucił się ku niej. Drugi, był nieco dalej, ale za cel obrał sobie Victorię. Erika, chwilowo, zostawiły w spokoju.
Tura trwa do 09.10.2023 roku do godziny 21.00