05.10.2023, 03:19 ✶
Cała ta historia z Dullahanem była zwyczajnie grubymi nićmi szyta, a kiedy tak stali sobie w kółeczku, słuchając co Willy miał im ciekawego do powiedzenia, nie mogła zrobić innego jak zwyczajnie powątpiewać w jego wersję wydarzeń. Niekoniecznie chodziło o to, co chłopak widział, bo czy to pierwszy duch z koniem, któremu ktoś odciął głowę? Ale w fakt, że miała byc to jakaś wyjęta z bajek wróżka, która dodatkowo zadałaby sobie tyle kłopotu, żeby oskubać ich z oszczędności.
Niemniej jednak, skoro mieli mieć szeroko oczy otwarte, to tego się trzymała.
Szczególnie, kiedy wychyliła drinka i pokręciła się trochę dookoła ogniska, bardzo dbając o to, żeby doświadczyć jak największej ilości atrakcji, które oferował sabat. W końcu jednak, w całej tej swojej wędrówce, odsunęła się od środka polany i buchających na niej płomieni, przytulając się bardziej do linii drzew, gdzie z kolei czekała na nią tabliczka, która wcale subtelnie sugerowała, że może jednak Willy nie był absolutnym kłamcą i nie doświadczał urojeń na porządku dziennym. Dziecięca wyobraźnia, dziecięcą wyobraźnią, ale nie zdziwiłaby się w sumie, gdyby jakiś przebrany dziadyga skutecznie nabrał chłopaczka na to całe Dullahanowe przebranie. Czego jednak nie pojmowała, to czemu akurat ta baśniowa wróżka miałaby się w lesie rozstawiać z wozem, ale cóż, były to rozważania raczej na później, bo teraz, miała do zrobienia coś innego.
- Idziemy - oznajmiła pewnym siebie głosem, takim którym wydaje się komuś albo czemuś polecenia, kiedy wsunęła Flynnowi rękę pod łokieć i pociągnęła go w kierunku gdzie wcześniej przyczaiła się na nią trochę upiorna dróżka, która wiodła między drzewami. - Umiesz czytać? - zagaiła wesoło, kiedy tabliczka znalazła się w zasięgu ich wzroku i mogła wskazać na nią palcem. - Widzisz? Może Willy jednak nie kłamał, jak sądzisz?
Niemniej jednak, skoro mieli mieć szeroko oczy otwarte, to tego się trzymała.
Szczególnie, kiedy wychyliła drinka i pokręciła się trochę dookoła ogniska, bardzo dbając o to, żeby doświadczyć jak największej ilości atrakcji, które oferował sabat. W końcu jednak, w całej tej swojej wędrówce, odsunęła się od środka polany i buchających na niej płomieni, przytulając się bardziej do linii drzew, gdzie z kolei czekała na nią tabliczka, która wcale subtelnie sugerowała, że może jednak Willy nie był absolutnym kłamcą i nie doświadczał urojeń na porządku dziennym. Dziecięca wyobraźnia, dziecięcą wyobraźnią, ale nie zdziwiłaby się w sumie, gdyby jakiś przebrany dziadyga skutecznie nabrał chłopaczka na to całe Dullahanowe przebranie. Czego jednak nie pojmowała, to czemu akurat ta baśniowa wróżka miałaby się w lesie rozstawiać z wozem, ale cóż, były to rozważania raczej na później, bo teraz, miała do zrobienia coś innego.
- Idziemy - oznajmiła pewnym siebie głosem, takim którym wydaje się komuś albo czemuś polecenia, kiedy wsunęła Flynnowi rękę pod łokieć i pociągnęła go w kierunku gdzie wcześniej przyczaiła się na nią trochę upiorna dróżka, która wiodła między drzewami. - Umiesz czytać? - zagaiła wesoło, kiedy tabliczka znalazła się w zasięgu ich wzroku i mogła wskazać na nią palcem. - Widzisz? Może Willy jednak nie kłamał, jak sądzisz?