Niemożliwe. - Udało jej się nawet uśmiechnąć do Erika, bo jak to możliwe, że nasz złoty chłopiec miał ostatnio same gorsze dni? Nie mogła w to uwierzyć. Powinni o tym podyskutować przy jakimś mocniejszym trunku, jak już się stąd wydostaną.
Nie podejrzewała, żeby większość tych osób, które zasnęła tutaj na zawsze była zła. Na pewno znalazłby się ktoś, kto by im pomógł, tyle, że nigdy nie wiadomo, jak wyglądałby rozkład sił. Daltego też wybrała drugą opcję z zaproponowanych przez siebie. - Jeśli tam znajduje się prawdziwy potwór, to może jego można zniszczyć. - Dodała jeszcze i wytłumaczyła Erikowi o co jej chodziło. Nie miała jednak czasu na szczegółowe dzielenie się swoimi pomysłami, bo ten tutaj w każdej chwili mógł przecież znowu popisywać się tym jaki to nie jest silny i zacząć rzucać nimi o ścianę. Victoria dalej próbowała z nim rozmawiać, może uda się jej coś z tego bytu wyciągnąć, Gerry nie chciała jednak zwlekać.
Reagowała szybko, nie pytając, była do tego przyzwyczajona. Zazwyczaj z nikim nie współpracowała i działała zupełnie sama, więc sytuacja, w której się znaleźli była dla niej czymś wyjątkowym.
Usłyszała krzyki. Odwróciła się na chwilę, jednak czy powinna zareagować? Czas w tej chwili był naprawdę istotny, bała się, że jeszcze chwila i to wszystko jebnie. Miała jeden cel, znaleźć się na samym dole, znaleźć prawdziwego potwora i skończyć to wszystko. Dlatego też zignorowała ten krzyk i prośbę o zostawienie w spokoju.
Yaxley zauważyła, że ktoś jest na schodach. Najwyraźniej nie tylko oni się obudzili. Bardzo dobrze, w więcej osób będą mogli łatwiej sobie poradzić z potworem i tym, co działo się na statku. Może uda im się uciec.
Nagle niewiadomo skąd pojawił się żywy trup, który od razu się na nią rzucił. Yaxley od razu zareagowała siłą. Chciała go odepchnąć.
Sukces!
Sukces!
Jeśli jej się udało, to od razu machnęła różdżką, żeby wyczarować liny, które go zwiążą.
Sukces!
Sukces!