05.10.2023, 14:41 ✶
Lato przywitało ich ciepłą pogodą, która była tak rzadka dla Brytyjczyków. Należało więc z niej korzystać, ile tylko się dało. Bell, jak zawsze o tej porze, zajmował się swoim ogrodem. Wraz z przyjściem czerwca można było obserwować wzrastające rośliny, które zasiało się na wiosnę. W swojej ogrodniczej pracy nie posługiwał się magią. Czerpał wielką przyjemność z tego, że wszystko było owocem jego ciężkiej pracy. No i jeśli postępowało się odpowiednio, to rośliny potrafiły odwdzięczyć się pięknymi kwiatami. Pielęgnował swój ogród bardzo pieczołowicie i dokładnie, wykazywał się wielką starannością i systematycznością, dlatego praca nigdy się nie nakładała, dzięki czemu miał też czas na inne rzeczy. Korzystał jednak z każdej możliwości na pracę w ogrodzie. Dlatego właśnie z zadowoleniem przyjął zaproszenie Philipa.
Nott nie musiał go nakłaniać. Wystarczyło bowiem powiedzieć, że potrzebuje pomocy w sadzie. Bellamy nie miał sadu, więc zajmowanie się drzewami owocowymi było dla niego zawsze nowością. Wiedział, co prawda, jak miał się takimi roślinami zajmować, ale nigdy nie miał okazji, by to zrobić. Zaproszenie Philipa wydawało mu się więc idealną okazją do podszkolenia swoich umiejętności, jak również o samym spotkaniu z mężczyzną. Lubił spędzać czas z Philipem, a rzadko mógł powiedzieć, że lubił z kimś przebywać.
Na miejscu pojawił się dość wcześnie, ale nie tak wcześnie, by jego przybycie można było uznać za niegrzeczne. Ubrany był jak zwykle na czarno. Jego garderoba pozbawiona była jakichkolwiek kolorów. Z wyboru. Bellamy uważał, że czarny był najlepszym kolorem do noszenia o każdej porze.
– Wiesz… pośpiech jeszcze nikomu nie wyszedł na dobre – powiedział. Drabina nie należała może do najcięższych rzeczy, ale nie była zbyt poręczna, więc niesienie jej spowalniało.
Nott nie musiał go nakłaniać. Wystarczyło bowiem powiedzieć, że potrzebuje pomocy w sadzie. Bellamy nie miał sadu, więc zajmowanie się drzewami owocowymi było dla niego zawsze nowością. Wiedział, co prawda, jak miał się takimi roślinami zajmować, ale nigdy nie miał okazji, by to zrobić. Zaproszenie Philipa wydawało mu się więc idealną okazją do podszkolenia swoich umiejętności, jak również o samym spotkaniu z mężczyzną. Lubił spędzać czas z Philipem, a rzadko mógł powiedzieć, że lubił z kimś przebywać.
Na miejscu pojawił się dość wcześnie, ale nie tak wcześnie, by jego przybycie można było uznać za niegrzeczne. Ubrany był jak zwykle na czarno. Jego garderoba pozbawiona była jakichkolwiek kolorów. Z wyboru. Bellamy uważał, że czarny był najlepszym kolorem do noszenia o każdej porze.
– Wiesz… pośpiech jeszcze nikomu nie wyszedł na dobre – powiedział. Drabina nie należała może do najcięższych rzeczy, ale nie była zbyt poręczna, więc niesienie jej spowalniało.