• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[sylwester 1967r] Talk Show Host

[sylwester 1967r] Talk Show Host
Widmo
just forget he ever existed
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ciemne włosy sięgające ramion, niebieskie oczy i blada karnacja. Bellamy mierzy około 178 centymetrów i waży około 70 kilogramów. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ubrany najczęściej w ciemne rzeczy, które również nie wyróżniają go z tłumu, gdzie czuje się najlepiej. Jedyną oznaką tego, że pochodzi z arystokratycznej rodziny, jest ilość biżuterii, którą lubi nosić.

Bell Dupont
#10
05.10.2023, 18:35  ✶  
Ciężko było mu stwierdzić, co myślała o nim jego rodzina. Z braćmi miał całkiem dobry kontakt, głównie z uwagi na to, że im nie musiał niczego udowadniać, tak samo jak nie stanowił dla braci żadnego zagrożenia. Jego bracia rywalizowali między sobą głównie o względy ojca. On sam, co już było wiadome, dawno przestał się liczyć i stanowił jedynie ozdobę, lub element układanki, który należało mieć, żeby dopełnić obraz całości. A więc z uwagi na to, w rodzinie był jednocześnie nieobecny, ale też nieignorowany. Wiedział, że był zawodem dla swojego ojca. Mężczyzna na pewno miał na niego plany, które pokrzyżowało ujawnienie się przypadłości Bellamy’ego. Został skreślony, bo nie miał sobą nic do zaoferowania w zamian. Nie można go było jednak wydziedziczyć, bo to wskazywałoby na jakiś problem, a to z kolei byłoby rysą na idealnym wizerunku rodziny Dupont. Wysłanie go do Londynu było więc najlepszym rozwiązaniem, a przynajmniej w tamtym momencie takim się wydawało. Początkowo Bell czuł się zdradzony przez najbliższych, bo wyjazd do obcego miasta był potężnym ciosem.
   Obecnie po tylu latach nie miał już niczego poza obojętnością. Nie był zły, jednak nikt nie mógłby mu zarzucić, że takimi emocjami operuje. Emocje trzymał jednak na wodzy, starając się nie robić problemów. W końcu rodzinę miał, jaką miał, ale miał ją tylko jedną. Nie mógł pozwolić sobie na to, by ją stracić. Najsmutniejszym w tym wszystkim było to, że mógł sobie wyobrazić, jak go wydziedziczają i żadne z Dupontów nie utrzymuje z nim kontaktu. Było to tak możliwe, że często pojawiało się w jego nocnych koszmarach. Starał się wiec pozostawać obojętnym, nie unosić emocjami, ale wiedział doskonale, że emocje te kumulują się w nim i że w końcu będzie musiał je z siebie wyrzucić. Musiał jednak pamiętać, że nie mógł dać im się ponieść, bo wtedy pojawiały się prawdziwe kłopoty.
   Spoglądał uważnie na Laurenta, próbując wyczytać jego intencje. Nie, to było kłamstwo… intencje Laurenta stawały się coraz łatwiejsze do rozszyfrowania. Ich rozmowa nie wyglądała na typową rozmowę dwóch mężczyzn, którzy dopiero się poznają. Pojawiło się między nimi jakieś napięcie, które z niezrozumiałych przyczyn ciągnęło Bellamy’ego w stronę jasnowłosego. A przecież nie powinno to tak wyglądać. Nie chciał jednak, by cokolwiek się zmieniało. Podobało mu się to, bo przepełniało jego ciało dreszczem ekscytacji, którego w sumie potrzebował i którego nie spodziewał się, że dostanie.
   – Na własnej skórze? Jesteś bardzo śmiałym człowiekiem – zaśmiał się. Bycie śmiałym nie było niczym złym, a wręcz przeciwnie, bo świadczyło o pewnego rodzaju odwadze oraz o tym, że nie bało się tego, co ktoś może o kimś pomyśleć. Oczywiście ta śmiałość mogła wynikać z faktu, że znajdowali się w odosobnieniu i jedynie w swoim towarzystwie. Wśród pozostałych czarodziejów należało zachowywać się przyzwoicie, będąc zamkniętymi w ramy, które ktoś ustalił wiele lat temu. Czasami mu to przeszkadzało, jednak posłusznie grał w tym przedstawieniu.
   – Mieliśmy tutaj kiedyś Epifyllum – przyznał, zagłębiając się na chwilkę w swoich wspomnieniach, kiedy to przebywał w szklarni częściej. Pamiętał, jak jego matka wyczekiwała rozkwitu tego kwiatu. Obecnie jednak jedyne co po nim zostało to wspomnienia i zasuszony kwiat, który wylądował w zielniku. Była to okazała roślina, jednak wymagała poświęcenia, a efektem można było się cieszyć zaledwie przez chwilę. Dla Bella widok ten zawsze był satysfakcjonujący, a zasuszony kwiat był największym skarbem jego zielnika. Zerwanie kwiatu było pewnego rodzaju przestępstwem, jednak tylko w ten sposób można było zachować to piękno, nie pozwalając na pełne przekwitnięcie. Sam proces suszenia nie należał do najłatwiejszych, bo kwiat był wyjątkowo delikatny i chował w sobie sporo wody. Na szczęście odpowiednio przygotowane stanowisko i metodyka pozwoliły mu na odpowiednie zabezpieczenie rośliny.
   – Osobiście lubię te najmniej wyróżniające się kwiaty, na które niewiele osób zwraca uwagę… jak na przykład maki – powiedział. Oczywiście wspaniałe było zajmowanie się egzotycznymi i rzadko spotykanymi roślinami, którymi można było chwalić się każdemu, niemniej jednak piękno tkwiło też w pospolitych okazach. Maki natomiast były wyjątkowo interesującymi roślinami, bo nie wyróżniały się zbytnio ciekawym wyglądem, ale posiadały interesujące właściwości, bo można było je wykorzystać do produkcji leków uśmierzających ból jak również narkotyków. W swojej prostocie skrywały więc prawdziwie niebezpieczną naturę. Oczywiście naturę tą byli w stanie odkryć jedynie ci, którzy faktycznie zajmowali się roślinami.
   – Przyjmę te słowa jako komplement, bo rzeczywiście włożyliśmy tutaj z matką wiele serca – przyznał, bo czemu miałby tego nie robić. Był wyjątkowo dumny z tego miejsca i znacznie lepiej reagowało mu się słysząc komplementy dotyczące owoców jego pracy, niż na swój własny temat.
   – A ty, na jakie zajęcia trwonisz czas? – zapytał, ujmując jasnowłosego za dłoń. Wiedział oczywiście, że Prewettowie posiadają hodowle Abraksanów, więc zgadywał, że Laurent zajmuje się również i nimi, jednak skóra jego dłoni nie wskazywała, żeby zajmował się on szczególnie ciężką pracą, bo była zbyt delikatna. Bellamy uśmiechnął się lekko, wyobrażając sobie, jak Laurent po ciężkiej pracy w rodzinnej hodowli nakłada na dłonie olbrzymie ilości kremów nawilżających.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bell Dupont (3771), Laurent Prewett (4905)




Wiadomości w tym wątku
[sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 26.09.2023, 17:41
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 30.09.2023, 12:37
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 30.09.2023, 14:41
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 03.10.2023, 15:23
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 04.10.2023, 11:58
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 04.10.2023, 13:24
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 04.10.2023, 14:45
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 04.10.2023, 20:09
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 04.10.2023, 20:51
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 05.10.2023, 18:35
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 06.10.2023, 12:27
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 07.10.2023, 17:10
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 10:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa