• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott

[01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#5
10.11.2022, 13:52  ✶  

Wymaganie perfekcji od drugiej osoby potrafiło nieść ze sobą brzemienne skutki. Znał to z doświadczenia. Jeszcze w szkole był ambitnym, punktualnym dzieciakiem, który miał zaplanowaną praktycznie każdą godzinę swojego dnia. Na pewnym etapie z przyzwyczajenia zaczął oczekiwać podobnych standardów od innych, mierząc ich swoją własną miarą. Gdyby nie to, że spotkał osoby, które faktycznie potrafiły zwrócić mu uwagę, utemperować jego oczekiwania i sprowadzić na ziemię, to byłby teraz dużo bardziej arogancki. Teraz częściej ważył słowa, co w zależności od okoliczności mogło działać na jego korzyść lub wręcz przeciwnie. Czasami gra była warta świeczki i nie było powodu gryźć się w język. O ile miało odwagę, aby się do niej włączyć.

— Pewnie po trosze z obu. Znam cię dłużej niż większość detektywów. A jeśli nie najdłużej to najlepiej. — Chociaż w jego głosie pobrzmiewała buta, tak zmarszczył na moment brwi. W gruncie rzeczy nie spowiadali się sobie nawzajem z listy znajomych. Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów był pełen znanych nazwisk, to też nie mógł wykluczyć, że Elliott utrzymał z kimś bliską relację z tego sektora Ministerstwa. — Poza tym, może się bali, że komuś mniej doświadczonemu powinie się noga. Jedno nieodpowiednie słowo i mógłbyś poddać całą historię podatkową danego pracownika dogłębnej analizie. Niektórzy by się przerazili.

Uśmiechnął się półgębkiem. Chociaż miał świadomość tego, że jako detektyw Brygady Uderzeniowej powinien zajmować się nieco inną robotą, tak w tym przypadku nie miał nic przeciwko temu, że dowództwo znowu zrobiło z niego chłopca na posyłki. Może tym razem nie była to forma narzucenia mu roboty, której nikt inny nie chciał wykonać, a oddelegowanie go tam, gdzie najmniej odczuje powikłania związane z lykantropią? Cóż, nie miał zamiaru zbytnio narzekać.

— Zadajesz trudne pytania o bardzo wczesnej porze. To niemalże zbrodnia, chociaż doceniam to, że starasz się mnie rozbudzić. Są na to lepsze sposoby — poskarżył się machinalnie, układając dokumenty w zgrabny stosik na stole. Podniósł wzrok na Malfoya, taksując jego sylwetkę od stóp do głów, zatrzymując nieco dłużej wzrok na sygnecie, zyskując tym samym cenny czas na przeanalizowanie własnych myśli. — Nie miałbym nic przeciwko, przynajmniej tak mi się wydaje, chociaż wolałbym zachować równowagę w tym układzie. Na pewno doceniłbym, jeśli osoba u steru wiedziała, co robi i była w stanie wykorzystać określone atuty w efektywny sposób. Pozostawałoby tylko mieć nadzieję, że byłbym w stanie spłacić ten dług, gdy nadeszłaby moja kolej na przewodzenie. Lepiej towarzyszyć człowiekowi o analitycznym umyśle, niż zwykłemu furiatom, oczekującym, że ugniesz kark, bo tak.

Mówił rzeczowo, jakby zupełnie nie zdając sobie sprawy z niewypowiedzianego podtekstu, jakim podszyta była ta wymiana zdań. Ba, nawet nie rozważał swoich własnych słów w kontekście dwuznaczności. Bądź co bądź mógł po prostu opowiadać o swoich doświadczeniach z pracą, czy działaniami związanymi, chociażby z organizacją różnej maści wydarzeń dla społeczności czarodziejów. Mimo to czuł gdzieś w środku, że podświadomie ujął pewne myśli w bardzo konkretny sposób.

Mógł nosić zmęczenie wynikające z przeżyć ostatniej pełni niczym najbardziej elegancką szatę, na jaką go było stać, ale mimo wszystko rzucało się ono w oczy. Nie miał jednak zamiaru robić z siebie cierpiętnika. Nie chciał wchodzić w szczegóły, toteż wolał ograniczyć się do zdawkowego wyjaśnienia swojej obecności w pracy. Jak dobrze zgadł Kanclerz, nie chodziło tutaj o zmartwienie pieniędzmi. Gdyby potrzebował ich jeszcze więcej, mógłby po prostu zainwestować w jakiś lokal.

— Gdybym poprosił, to pewnie bym go dostał. Kto wie, może nawet zgodziliby mi się zapłacić większą część dziennej pensji. Nie chodzę na zwolnienia jakoś szczególnie często, więc pewnie nie byłoby to problemem. — Poruszył się na siedzeniu, chcąc znaleźć, jak najbardziej komfortową pozycję. Założył jedną nogę na drugą, opierając jedną rękę na kolanie, starając się zignorować towarzyszący temu ruchowi dyskomfort. — Nie lubię siedzieć w domu tuż po pełni. Tutaj przynajmniej mnogość bodźców sprawia, że człowiek przestaje myśleć. O problemach znaczy się. Nie tak ogólnie.

Pomimo pogodzenia się ze swoim losem, miał świadomość, że jego przypadłość była stale powracającą kwestią, która spędzała sen z powiek członkom jego rodziny. Eliksir tojadowy, przygotowywanie kryjówki do przetrwania nocy, stres związany z obawą, czy najbliższa noc będzie gorsza, a może lepsza w porównaniu do poprzednie miesiąca. Samego Erika nawiedzały podobne wątpliwości, więc uświadamiając sobie, że wywołuje podobne zmartwienia u innych, jego samopoczucie ulegało pogorszeniu.

Najbardziej martwił się o siostrę. Pomimo nalegań, odmawiała odstąpienia go nawet na krok, czuwając wytrwale w okolicy podczas pełni. Zacisnął delikatnie pięść, aby po chwili ją rozprostować. Nie wybaczyłby sobie, gdyby pewnej nocy coś poszłoby nie tak i by ją skrzywdził. Tak bardzo przyzwyczaił się do tego, że potrafił załagodzić większość problemów dręczących jego bliskich, że zupełnie nie wiedział, jak sobie radzić, gdy to jego osoba wywoływała komplikacje. Najgorsze, że w kwestii lykantropii i tak nie mógł zrobić wiele więcej, niż robił obecnie.

— W takim razie dobrze, że poprzez tę wizytę łączę przyjemne z pożytecznym — stwierdził. Chwilę zajęło mu uformowanie w głowie odpowiedzi, która nie trąciłaby sztampą. — Rozmowa z Tobą, to prawie, jak odpoczynek. Aktywny umysłowo wypoczynek, ale jednak. Nawet jeśli zamierzamy krążyć wokół kwestii zawodowych.

Już na wczesnym etapie ich znajomości Erik zdążył sobie uświadomić, że rozmowy z Elliottem były inne, niż te, które odbywał z innymi ludźmi. Bardziej szczegółowe, czasochłonne, wymagające od niego większej świadomości tego, co pragnie przekazać, ale przy tym o wiele bardziej angażujące, niż codzienna wymiana frazesów ze znaczącą większością ludzi, z którymi kontaktował się na co dzień, chociażby w ramach obowiązków służbowych.

Mogliby w tej chwili prowadzić dyskusję na temat tego, jakie rośliny doniczkowe powinny zostać wystawione w atrium, aby nieco upiększyć przestrzeń Ministerstwa Magii, a ich wymiana zdań byłaby zapewne równie intensywna, jak w momencie, gdy omawialiby najnowsze wydarzenia polityczne w kraju. Ciężko było tego nie docenić. W trakcie tego typu spotkań nie prowadzili batalii, mających na celu strącenie tego drugiego z pantałyku. Testowali siebie nawzajem, pozwalając sobie tym samym rosnąć nawzajem w siłę.

— Mam nadzieję, że szybko znajdziesz kogoś na jej miejsce — odpowiedział, mimo wszystko nie wyzbywając się wyrzutów sumienia. Każda akcja wywoływała reakcja, a jego przyjście tutaj najwidoczniej wprawiło ruch całą machinę zdarzeń, której nawet jasnowidze mogliby nie przewidzieć. — Uwierz mi, ostatnie czego bym chciał, to przyczynienie się do tego, aby utrudniać ci pracę.

Niedługo później, gdy zaczarowany imbryk dostarczył im porcję ciepłej herbaty, mogli przejść do konkretów związanych z całym tym zamieszaniem. Erik niemalże z nabożnością wziął pierwszy łyk, pozwalając sobie na głębokie westchnięcie.

— Brygada wystosowała jakiś tam czas temu prośbę o rozpatrzenie dofinansowania w kwestii wyposażenia. Mogło chodzić o pieniądze na wynajęcie zaklinacza, który mógłby otoczyć uniformy trwalszymi zaklęciami ochronnymi — wyjaśnił, modląc się w duchu, aby jego oryginalne domysły względem kogutów okazały się tylko jego głupimi imaginacjami.

Chyba by się zapadł pod ziemię, gdyby okazało się, że to była prawda. Miał wrażenie, że wtedy faktycznie mógłby narazić się Elliottowi i podobnie jak dotychczasowa sekretarka poczuć, jak to jest marnować czas młodego Malfoya. Chyba by się zapadł pod ziemię i zaczął go unikać. Jeszcze tego by mu brakowało, żeby odpowiadać za niekompetencję innych i to dużo młodszych pracowników.

— Przynajmniej tak mi się wydaję. Nie spisywałem dokumentu osobiście. — Zerknął na przyniesione ze sobą papierzyska. Były to w gruncie rzeczy tylko notki z sekretariatu potwierdzające, że dokument faktycznie został przesłany do tego konkretnego biura w Departamencie Skarbu.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (5512), Erik Longbottom (5540)




Wiadomości w tym wątku
[01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 04.11.2022, 21:56
RE: [01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 06.11.2022, 02:36
RE: [01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 07.11.2022, 11:11
RE: [01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 09.11.2022, 02:58
RE: [01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 10.11.2022, 13:52
RE: [01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 22.11.2022, 05:56
RE: [01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 24.11.2022, 00:20
RE: [01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 02.12.2022, 03:52
RE: [01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 02.12.2022, 23:36
RE: [01/03/1972] Departament Skarbu, Ministerstwo Magii || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 10.12.2022, 06:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa