Skulił się w sobie, zanurzając się poniekąd w siedzisku, które zajął zaledwie chwilę temu. Dźwięk uniesionego głosu przyjaciółki zdecydowanie nie należał do tych, które mogole nagrywaliby na kasetach, a następnie odtwarzali sobie w zaciszu domowego ogniska, aby się uspokoić po ciężkim dniu w pracy. Trele ptaków, czy odgłosy lasu, to nie były.
Nawet gdyby ktoś nie znał blondynki, to od razu wyczułby frustrację, jaką były podszyte jej słowa i iskierkę wściekłości tańczącą między kolejnymi zdaniami, która była gotowa w każdej chwili przerodzić się w niemożliwy do opanowania płomień. A co jak co, ale szatańskiej pożogi to tutaj nie potrzebowali. Erik nie odważył się nawet skrzywić, obawiając się, że może jeszcze bardziej sprowokować Norę.
Zamiast tego pozwolił, aby kompletny szok wywołany tym wybuchem emocji zagnieździł się na jego twarzy, sprawiając, że maska statecznego, pewnego siebie mężczyzny została częściowo zdarta. Mało kto potrafił tak nim wstrząsnąć i to na tak małej przestrzeni czasu. Chrząknął cicho i podniósł się z miejsca.
— Ja... Ja tylko... — zaczął niemrawo. Odezwał się na tyle słabo, że nawet nie dano mu dojść do słowa. Oczywiście. Chyba powinien się zacząć przyzwyczajać do tego, że w tego typu sytuacjach nie ma zbyt wiele do wtrącenia. Mógł tylko stać jak słup soli i czekać, aż najgorsze przeminie.
Na wzmiankę o znalezieniu sobie kobiety, otworzył usta, jakby chciał odparować w jakiś sposób jej argument, ale nie potrafił znaleźć odpowiednich słów. Westchnął cicho i odchylił głowę w tył, wlepiając na moment wzrok w sufit, jak gdyby to tam znajdowały się wszystkie odpowiedzi na dręczące go pytania. Merlinie najdroższy, zabłagał, chcąc uzyskać dodatkowy zastrzyk cierpliwości i zrozumienia.
— DOBRZE, JUŻ NIC NIE MÓWIĘ, TYLKO SIĘ NIE DENERWUJ! PROSZĘ! — wyrwało mu się.
Kiedy na ladę wskoczył kot, młody detektyw przez chwilę nie był w stanie uwierzyć, jak dobrze się złożyło, bo Figg faktycznie umilkła. Pytanie tylko, kto wywołał taką reakcję. Ten jeden raz, Longbottom był skłonny podzielić się miejscem na podium. Dla własnego dobra. Uśmiechnął się półgębkiem do rudzielca, gdy ten przechodził obok niego.
— Dobry wieczór, Salemie. Dziękuję, że jesteś — mruknął, gdy kot zeskoczył z blatu i przeszedł obok jego stopy.
Zanim Nora zdążyła ponownie się rozkręcić, Erik zmniejszył drastycznie dzielący ich dystans z szeroko otwartymi ramionami, a następnie zamknął ją w niedźwiedzim uścisku. Co jak co, ale ponadprzeciętny wzrost i siła rozwinięta w ciągu wielu lat aktywnej pracy w terenie pomagała w tym, aby utrudnić drugiej osobie ucieczkę z takiej sytuacji. Poklepał przyjaciółkę po plecach, nie odzywając się słowem i po prostu okazując jej w ten sposób swoje wsparcie.
— Przepraszam. Przesadziłem z tą prowokacją. I żeby nie było, wcale nie myślę, że byś od razu pobiegła do prasy, żeby coś zyskać na moich pomyłkach. Myślałem, że odwrócę twoją uwagę od stresu związanego z lokalem, nie pomyślałem, że... — Że wybuchniesz. — Jestem po twojej stronie, co by się nie działo. I odkopię cię choćby i z podziemi. Pożyczę taką fikuśną łopatkę od dzieciaków z sąsiedztwa. Nie ma poddawania się, bo nie ma powodów, aby się poddać. Zaliczysz ten sukces, jestem o tym przekonany. Chociaż z tą zgorzkniałością to trochę przesadziłaś.
Pokiwał głową, będąc święcie przekonany, że ma rację. Na szczęście blondynka nie miała szansy dostrzec tego gestu, bo była przyklejona do jego klatki piersiowej jakieś trzydzieści centymetrów niżej. Kolejny plus wzrostu olbrzyma. Gdy upewnił się, że Figg nie wydrapie mu oczu, zwolnił powoli uścisk. Skłonił przed kobietą elegancko głowę, obdarzając ją uprzejmym, może nawet nieco urokliwym uśmiechem.
Gdy Nora wyjaśniła mu swój plan względem jego roli na następny wieczór, zamrugał zdziwiony. W pierwszym odruchu chciał się roześmiać, jednak bogaty w doświadczenie sprzed paru minut, wiedział, że to prawdopodobnie najgorsza z możliwych opcji.
— Mugolski czy zaklęty? — spytał, zerkając podejrzliwym wzrokiem w stronę zaplecza. Zwykły kostium jeszcze jako tako by przeżył, ale zaczarowany? W zależności od tego, skąd kobieta wytrzasnęła ten konkretny egzemplarz, można było się spodziewać różnych magicznych efektów. A co, jeśli po założeniu przebrania, zostanie przekształcony w kota o ludzkich proporcjach? Przecież to by wyglądało komicznie! — Wiesz, wolałbym wiedzieć...
Koniec końców, gdy udzielono mniej lub bardziej zdawkowych wydarzeń, udał się na zaplecze, aby obejrzeć to cudo oraz je przymierzyć. Eh, jak on się poświęcał dla innych. Jak on się, kurwa, poświęcał dla innych. Ku ogromnemu zdziwieniu Erika, kostium faktycznie pasował. Nie był przymały, nie uciskał tam, gdzie uciskać nie powinien. Nie ma aż takiej tragedii, pomyślał pocieszająco, przeglądając się w lustrze. Tylko ten ogon.
— I jak to wygląda okiem eksperta? — spytał, wracając na główną salę w swoim nowym wydaniu.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞