Crouchowi mało co przeszkadzało, a jednocześnie było tego tak wiele. Nabrał jednak sporej elastyczności społecznej, żyjąc wśród tych wszystkich ekscentrycznych osobowości tworzących jego rodzinę, szczególnie od strony ojca. Można powiedzieć, że był bardzo tolerancyjny na wszelkie cechy odchodzące od normy.
— Tak, to ma sens — odpowiedział po chwili, gdy sam to sobie wyobraził. Zdecydowanie mógł przenieść się teraz do wspomnianego kromlechu i stąpać po jego ruinach w świecie wyobraźni. Ale spojrzenie Sarah wciąż na nim spoczywało, chociaż już niemal zapomniał, że przecież odbywa spotkanie w ramach wykonywanego zawodu.
— Przepraszam, jeśli pociągnąłem temat za bardzo od tego, z czym tu przyszłaś — rzucił nieco formalnie i wyprostował się na krześle. Być może dziewczynie wcale nie przeszkadzała taka kolej rzeczy, ale chciał zachowywać się profesjonalnie. Nie był przecież piwniczakiem, który zajmuje się tłumaczeniami z nudów. Chociaż dokładnie tak było.