07.10.2023, 02:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.10.2023, 03:42 przez Atreus Bulstrode.)
Adwokat bezsensowniej przemocy brzmiało całkiem nietrafnie, jeśli miałby mieć na ten temat jakiekolwiek zdanie. O wiele lepiej wpadało w ucho adwokat przemocy, bo prawdę powiedziawszy, nie uważał żeby w większości uciekał się do jej bezsensownych aktów. W swojej głowie zawszy miał jakiś powód. Raz lepszy, raz gorszy, owszem, ale nie znaczyło to, że którykolwiek z nich był zły.
Atreus przez większość czasu nie zwracał większej uwagi na Erika i Phillipa, przenosząc na nich wzrok tylko i wyłącznie, kiedy ktoś machnął mu przed nosem palcem. Dokładnie tak jak zrobił to Louvain, kiedy znalazł się przy nich Stanley. Przeniósł na wspomnianych mężczyzn spojrzenie na krótko, notując tylko w głowie, że Laurent wreszcie się od nich odkleił i zajął miejsce gdzieś na trybunach w okolicy Dolohova i Eden, do której też uśmiechnął się krótko na powitanie. Miło było widzieć, że faktycznie wykorzystała jego zaproszenie.
- Powodzenia. Połamania różdżki - uśmiechnął się do niego, odprowadzając go przez moment spojrzeniem, by zaraz odwrócić się do Stanleya i kiwając na niego głową, by przesunęli się i przytulili do trybun.
- Znajdź sobie jakieś wygodne miejsce w pierwszym rzędzie i przygotuj się na opijanie, miejmy nadzieję, że wygranej - ostatnie słowa dodał nieco ciszej, uśmiechając się do Staszka porozumiewawczo. Oczywiście, bezgranicznie wierzył w umiejętności przyjaciela i fakt, że wygra ten cały pojedynek, jednak odrobina realizmu jeszcze przecież nikomu nie zaszkodziła. Prawda?
Atreus przez większość czasu nie zwracał większej uwagi na Erika i Phillipa, przenosząc na nich wzrok tylko i wyłącznie, kiedy ktoś machnął mu przed nosem palcem. Dokładnie tak jak zrobił to Louvain, kiedy znalazł się przy nich Stanley. Przeniósł na wspomnianych mężczyzn spojrzenie na krótko, notując tylko w głowie, że Laurent wreszcie się od nich odkleił i zajął miejsce gdzieś na trybunach w okolicy Dolohova i Eden, do której też uśmiechnął się krótko na powitanie. Miło było widzieć, że faktycznie wykorzystała jego zaproszenie.
- Powodzenia. Połamania różdżki - uśmiechnął się do niego, odprowadzając go przez moment spojrzeniem, by zaraz odwrócić się do Stanleya i kiwając na niego głową, by przesunęli się i przytulili do trybun.
- Znajdź sobie jakieś wygodne miejsce w pierwszym rzędzie i przygotuj się na opijanie, miejmy nadzieję, że wygranej - ostatnie słowa dodał nieco ciszej, uśmiechając się do Staszka porozumiewawczo. Oczywiście, bezgranicznie wierzył w umiejętności przyjaciela i fakt, że wygra ten cały pojedynek, jednak odrobina realizmu jeszcze przecież nikomu nie zaszkodziła. Prawda?