07.10.2023, 09:00 ✶
Odwróciła się ku niemu, trochę zaskoczona, trochę przerażona - bo jeśli to nie działo się tylko w jej głowie, naprawdę coś mogło im grozić - i trochę chyba czując ulgę, że nie oszalała. Skinęła powoli głową, niepewna, jakich słów użyć, by niepotrzebnie nie przestraszyć córki.
- Nikt inny nie - szepnęła, ledwo poruszając ustami. – Maddie, oczywiście, że nie, poza tym na statku są szalupy i… – zaczęła, odruchowo, bo chociaż wszystko przewracało się jej w żołądku, a w głowie obijała się myśl, że owszem, potwór doprowadzi do wybuchu, statek zatonie, to przecież nie mogła straszyć dziecka… Ale wtedy przypomniała sobie coś jeszcze.
– Obscurus – powiedziała bezwiednie. Dziecko, obdarzone magią, którego moc próbowano zniszczyć przemocą. Ofiara świata i otoczenia.
Spoglądała na Atreusa, na dziewczynkę w jego ramionach i może faktycznie powinna powiedzieć, że wychodzą na pokład, uciekają z tego statku, tu i teraz, ostrzegają innych… ale nie zrobiła tego. I wcale nie dlatego, że sądziła, że nikt im nie uwierzy, że wezmą ich za obłąkanych. Nie myślała już wcale o tym, co powie i zrobi i Neville, o balu, o ucieczce od męża i o swojej powieści. Tylko o przedziwnym poczuciu, że coś jest nie tak. Że wszystko tu jest nie tak. Zastanawiała się, gdzie usłyszała o czymś takim jak obscurus i dlaczego jest w stanie wyjaśnić, jak powstał potwór, którego zobaczyła Maddie… skąd wie, że to prawda: że na tym statku naprawdę jest potworów, chociaż branie pod uwagę takiego scenariusza to czyste szaleństwo?
Dlaczego jakaś jej część chciała spytać, gdzie do licha jest ten obscurus, bo może temu dzieciakowi (skąd wiedziała, że to dzieciak?!) da się jeszcze pomóc?
Dźwięki wydawane przez żyrandol ściągnęły jej uwagę, uniosła wzrok ku niemu i nawet już nie zdziwiła się, kiedy kryształek odpadł, potem zamienił się w wodę i nikt nie zwrócił na to uwagi.
– To… – zaczęła, znów zwracając się do niego, bo zdawał się być jedyną osobą poza nią i może Maddie, która naprawdę widzi, że coś jest tutaj nie tak. – To nie może być prawda. Wiesz, czym jest obscurus? I na litość boską, czy my się znamy?
- Nikt inny nie - szepnęła, ledwo poruszając ustami. – Maddie, oczywiście, że nie, poza tym na statku są szalupy i… – zaczęła, odruchowo, bo chociaż wszystko przewracało się jej w żołądku, a w głowie obijała się myśl, że owszem, potwór doprowadzi do wybuchu, statek zatonie, to przecież nie mogła straszyć dziecka… Ale wtedy przypomniała sobie coś jeszcze.
– Obscurus – powiedziała bezwiednie. Dziecko, obdarzone magią, którego moc próbowano zniszczyć przemocą. Ofiara świata i otoczenia.
Spoglądała na Atreusa, na dziewczynkę w jego ramionach i może faktycznie powinna powiedzieć, że wychodzą na pokład, uciekają z tego statku, tu i teraz, ostrzegają innych… ale nie zrobiła tego. I wcale nie dlatego, że sądziła, że nikt im nie uwierzy, że wezmą ich za obłąkanych. Nie myślała już wcale o tym, co powie i zrobi i Neville, o balu, o ucieczce od męża i o swojej powieści. Tylko o przedziwnym poczuciu, że coś jest nie tak. Że wszystko tu jest nie tak. Zastanawiała się, gdzie usłyszała o czymś takim jak obscurus i dlaczego jest w stanie wyjaśnić, jak powstał potwór, którego zobaczyła Maddie… skąd wie, że to prawda: że na tym statku naprawdę jest potworów, chociaż branie pod uwagę takiego scenariusza to czyste szaleństwo?
Dlaczego jakaś jej część chciała spytać, gdzie do licha jest ten obscurus, bo może temu dzieciakowi (skąd wiedziała, że to dzieciak?!) da się jeszcze pomóc?
Dźwięki wydawane przez żyrandol ściągnęły jej uwagę, uniosła wzrok ku niemu i nawet już nie zdziwiła się, kiedy kryształek odpadł, potem zamienił się w wodę i nikt nie zwrócił na to uwagi.
– To… – zaczęła, znów zwracając się do niego, bo zdawał się być jedyną osobą poza nią i może Maddie, która naprawdę widzi, że coś jest tutaj nie tak. – To nie może być prawda. Wiesz, czym jest obscurus? I na litość boską, czy my się znamy?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.