07.10.2023, 13:17 ✶
Zacisnęła wargi. Czy ktoś tu mógł przyjść wcześniej od nich i pilnować mieszkania, sprawdzać, kto się pojawi i kiedy? Cóż… Biorąc pod uwagę, że nie stawili się tu od razu, gdy tylko Brenna zerwała ich z łóżka, że znaczyło to, iż informacje „biegały” już te parę godzin wcześniej…
- Pamiętaj, że minęło już kilka godzin, a my jesteśmy tu dopiero teraz – mruknęła pod adresem Erika. Może jednak dokonali złego wyboru, może należało zacząć gdzie indziej, może… uch. Aż żal, że nikt nie miał napisane na czole „tak, jestem z MM/śmieciem i obserwuję, co się tu dzieje”.
Nie, jakoś wolała nie zakładać, że miejsce to nie podlegało niczyjej obserwacji, wręcz przeciwnie: że obserwowali wszyscy, którzy tylko mogli, w nadziei, że w ręce wpadną im informacje. Choć tyle, że w teorii mogła z Erikiem się tłumaczyć, że hej, są brygadzistami, to przyszli zbadać sprawę. A że nie w mundurze? Człowieku, jesteśmy wśród mugoli.
Inna sprawa, czy i na ile ktokolwiek uwierzyłby w taką wymówkę.
- Założyłabym, że tak – odparła Dorze. Przygryzła lekko policzek, od wewnątrz, rozmyślając nad możliwymi posunięciami – Z jednej strony wolałabym balkon, z drugiej łatwo o przyciągnięcie niechcianej uwagi – stwierdziła dość ponurym tonem. W końcu nie była to droga, którą wybierał ktoś o czystym sumieniu, prawda? Każdy praworządny obywatel, który by zwrócił uwagę na tę scenkę, miałby prawo narobić rabanu i pogonić miotłą.
Szlag.
Może naprawdę trzeba było podjąć inną decyzję, a nie lądować w miejscu, które zapewne było „pod ostrzałem” niepożądanych oczu?
- Zastanawiam się… jakby zrobić cyrk przed wejściem? Dora, ty nie potrzebujesz różdżki, możesz wejść do mieszkania bez machania, więc w razie czego żaden wścibski sąsiad nie powinien zauważyć, że wcale nie otwierasz kluczami…? – podsunęła. Chyba że ktoś miał jakiś inny pomysł? Bo trop, którym podążała, wcale nie musiał być tym właściwym.
- Pamiętaj, że minęło już kilka godzin, a my jesteśmy tu dopiero teraz – mruknęła pod adresem Erika. Może jednak dokonali złego wyboru, może należało zacząć gdzie indziej, może… uch. Aż żal, że nikt nie miał napisane na czole „tak, jestem z MM/śmieciem i obserwuję, co się tu dzieje”.
Nie, jakoś wolała nie zakładać, że miejsce to nie podlegało niczyjej obserwacji, wręcz przeciwnie: że obserwowali wszyscy, którzy tylko mogli, w nadziei, że w ręce wpadną im informacje. Choć tyle, że w teorii mogła z Erikiem się tłumaczyć, że hej, są brygadzistami, to przyszli zbadać sprawę. A że nie w mundurze? Człowieku, jesteśmy wśród mugoli.
Inna sprawa, czy i na ile ktokolwiek uwierzyłby w taką wymówkę.
- Założyłabym, że tak – odparła Dorze. Przygryzła lekko policzek, od wewnątrz, rozmyślając nad możliwymi posunięciami – Z jednej strony wolałabym balkon, z drugiej łatwo o przyciągnięcie niechcianej uwagi – stwierdziła dość ponurym tonem. W końcu nie była to droga, którą wybierał ktoś o czystym sumieniu, prawda? Każdy praworządny obywatel, który by zwrócił uwagę na tę scenkę, miałby prawo narobić rabanu i pogonić miotłą.
Szlag.
Może naprawdę trzeba było podjąć inną decyzję, a nie lądować w miejscu, które zapewne było „pod ostrzałem” niepożądanych oczu?
- Zastanawiam się… jakby zrobić cyrk przed wejściem? Dora, ty nie potrzebujesz różdżki, możesz wejść do mieszkania bez machania, więc w razie czego żaden wścibski sąsiad nie powinien zauważyć, że wcale nie otwierasz kluczami…? – podsunęła. Chyba że ktoś miał jakiś inny pomysł? Bo trop, którym podążała, wcale nie musiał być tym właściwym.