• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[sylwester 1967r] Talk Show Host

[sylwester 1967r] Talk Show Host
Widmo
just forget he ever existed
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ciemne włosy sięgające ramion, niebieskie oczy i blada karnacja. Bellamy mierzy około 178 centymetrów i waży około 70 kilogramów. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ubrany najczęściej w ciemne rzeczy, które również nie wyróżniają go z tłumu, gdzie czuje się najlepiej. Jedyną oznaką tego, że pochodzi z arystokratycznej rodziny, jest ilość biżuterii, którą lubi nosić.

Bell Dupont
#12
07.10.2023, 17:10  ✶  
Nie było nic gorszego od niemożliwości bycia sobą. I Bellamy doskonale o tym wiedział, bo sam nie mógł w pełni być sobą. Tylko że prawda była tak, że on sam nie miał pewności, kim tak właściwie był. Ciężko było dowiedzieć się o sobie prawdy, jeśli traciło się kontrolę i świadomość tego, co się działo i co robiło. Jego przypadłość była ciężka, otrzymanie jakiejkolwiek pomocy również nie należało do najłatwiejszych. Nie mówiąc o tym, jak kłopotliwe to było dla jego rodziny, która usilnie starała się zachowywać dobrą twarz. Z czasem problem stawał się poważniejszy i znacznie łatwiej było udawać, że tego problemu nie było, niż faktycznie się nim zająć. Dla rodziny było to znacznie lepszym wyjściem z sytuacji, a Bellamy po prostu musiał ulec, bo i jemu wydawało się, że tak było najlepiej.
   Niestety, szybko uzmysłowił sobie, że rozwiązanie, na jakie wpadli jego rodzice, nie należało do najlepszych. Początkowo był zły, że jego rodzina zdecydowała się na wysłanie go do Londynu. Uważał, że było to dla nich najwygodniejsze i nikt nie przejmował się tym, jak odbije się to na nim. Początkowo, jak można się domyślać, nie było łatwo. Bellamy nie był w stanie odnaleźć się w nowym mieście i kraju. W Londynie był zupełnie inny świat, było tu głośno i tłoczno, co stanowiło wyraźny kontrast do przestronnego i spokojnego podparyskiego dworku Dupontów, do którego był już przyzwyczajony. Na szczęście w Londynie odnalazł swoje miejsce – sklep babki, który stanowił dla niego marną imitację rodzinnej szklarni i lawendowych pól. Doceniał jednak nawet to, bo dzięki temu mógł robić to, co lubił. Każdy kolejny rok spędzony w Londynie sprawiał, że przybliżał się do tego, co miał we Francji. Jego londyński ogród stawał się jego prywatnym oczkiem w głowie, oazą spokoju i przyjemnością.
   – Nie ma nic złego w grzechu – powiedział, uśmiechając się tajemniczo. Grzech był zresztą pojęciem, które nie powinno ich obowiązywać. Cóż oni czynili, co było złe w oczach jakiejkolwiek istoty wyższej? Zresztą… Bellamy nie wierzył w nic poza sobą. Nie oddawał czci niczemu, a jedynie swojemu ciału, o które dbał, bo przecież miał tylko jedno. Wszelkie czynności, które mogli teraz zrobić, jedynie w oczach społeczności mogły być grzeszne i tylko dlatego, że ludzie chcieli je takimi widzieć.
   – Niestety tylko współtwórca – poprawił go, bo o ile traktował to miejsce jako swoje największe dzieło, to nie miał sumienia przypisywać sobie całości tego wyczynu. Szklarnię wybudował bowiem ojciec Bella, a pracował w niej on wspólnie z matką. To właśnie dzięki nim miejsce to prezentowało się tak pięknie, chociaż obecnie Bellamy już mniej uczestniczy w utrzymywaniu szklarni we względnym porządku. Chociaż smuciła go świadomość swojej nieobecności tutaj, to cieszył się z każdych odwiedzin i z faktu, że miejsce to cały czas wspaniale się prezentowało.
   – A co cię powstrzymuje? – dociekał. Może był w tym momencie zbyt wścibski, niemniej jednak interesowało go to, czym zajmuje się jego rozmówca. Nie wiedział, skąd wzięła się ta nagła ciekawość, ale nie przeszkadzało mu to. Laurent jakoś dziwnie na niego działał, co w pewnym sensie strasznie go intrygowało, ale też przerażało, bo nie był przekonany, co było powodem. Zastanawiał się również, do czego mógłby się posunąć. Oczekiwał więc tego, co może się wydarzyć. Nie cofnął swojej dłoni. Nie chciał wzbraniać się przed dotykiem, bo tego zawsze mu brakowało. Powinien korzystać z tej okazji i wiedział, że będzie żałować, jeśli tego nie zrobi.
   – Muszę przyznać, że żałuję, iż nie poznaliśmy się wcześniej – wyjawił, uśmiechając się lekko. Z pewnością ich znajomość byłaby ciekawa, chociaż zawieranie znajomości było dla Bellamy’ego niezwykle trudnym zadaniem. Coś mu jednak podpowiadało, że Laurent mógłby stać się wyjątkowo miłym kompanem do rozmów i spędzania czasu. Przyciągnął lekko jego dłoń i musnął jego nadgarstek ustami. Zrobił to lekko, prawie niewyczuwalnie, jednak był przekonany, że jego sygnał był dość jasny.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bell Dupont (3771), Laurent Prewett (4905)




Wiadomości w tym wątku
[sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 26.09.2023, 17:41
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 30.09.2023, 12:37
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 30.09.2023, 14:41
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 03.10.2023, 15:23
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 04.10.2023, 11:58
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 04.10.2023, 13:24
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 04.10.2023, 14:45
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 04.10.2023, 20:09
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 04.10.2023, 20:51
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 05.10.2023, 18:35
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 06.10.2023, 12:27
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Bell Dupont - 07.10.2023, 17:10
RE: [sylwester 1967r] Talk Show Host - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 10:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa