07.10.2023, 19:47 ✶
Florence odetchnęła z ulgą, kiedy udało się jej zamienić Heliosa w gąsienicę… no prawie, bo rąk mu nie krępowała. Wprawdzie przeszło kobiecie przez głowę, że klinika mogłaby skorzystać na pozbyciu się takiego stażysty, ale niestety – pozwolenie młodemu chłopakowi, nieważne jak… specyficznemu na wbiegnięcie do Kniei za przedziwnym widmem, nie było czymś, na co mogła pozwolić.
– Miałam – przyznała, bo to wrażenie pozostało z nią po pierwszym kontakcie. Nie zdała sobie z niego wcześniej w pełni sprawy, po części ponieważ skupiła się na powstrzymaniu Leo przed pognaniem za istotą, ale kiedy to powiedział… zdało się to nagle oczywiste.
W teorii mogłoby się wydawać, że tym czymś była głowa, ale…
Florence miała wrażenie, że chodzi raczej o „kogoś”.
– Ale on nie wyglądał na zwykłego ducha, a takie istoty mogą być niebezpieczne. W jaki sposób zamierzałbyś mu pomóc? Nie wspominając o tym, że on ani nie mógł cię usłyszeć, ani zobaczyć – uświadomiła go Bulstrode. Nie miał głowy, a to oznaczało także brak oczu i uszu. O ile to naprawdę był duch, bo nie zachowywał się jak żaden z tych, które znała z Hogwartu.
Wciąż zaciskała palce na różdżce, trzymając ją lekko uniesioną. Florence nie była wojowniczką i miałaby opory w zaatakowaniu kogoś nawet, gdyby ta osoba jej zagrażała. Ale w tej chwili Dolina i Knieja zdawały się kobiecie podwójnie niebezpieczne. Tajemnicze widmo, plakaty informujące o zakazie wchodzenia do lasu… to wszystko nasuwało podejrzenia, że dzieje się coś… złego.
– Wracamy. Proszę trzymać różdżkę w pogotowiu – zarządziła, rzucając ostatnie spojrzenie w stronę zarośli. Zastanawiała się, czy to, co zobaczyła, było czymś, co powinna zgłosić – albo chociaż wspomnieć o tym braciom?
Poczekała aż Leo do niej dołączy, a potem obróciła się i dość szybkim jak na siebie tempem skierowała prosto w stronę domu, gdzie znajdował się punkt Fiuu.
– Miałam – przyznała, bo to wrażenie pozostało z nią po pierwszym kontakcie. Nie zdała sobie z niego wcześniej w pełni sprawy, po części ponieważ skupiła się na powstrzymaniu Leo przed pognaniem za istotą, ale kiedy to powiedział… zdało się to nagle oczywiste.
W teorii mogłoby się wydawać, że tym czymś była głowa, ale…
Florence miała wrażenie, że chodzi raczej o „kogoś”.
– Ale on nie wyglądał na zwykłego ducha, a takie istoty mogą być niebezpieczne. W jaki sposób zamierzałbyś mu pomóc? Nie wspominając o tym, że on ani nie mógł cię usłyszeć, ani zobaczyć – uświadomiła go Bulstrode. Nie miał głowy, a to oznaczało także brak oczu i uszu. O ile to naprawdę był duch, bo nie zachowywał się jak żaden z tych, które znała z Hogwartu.
Wciąż zaciskała palce na różdżce, trzymając ją lekko uniesioną. Florence nie była wojowniczką i miałaby opory w zaatakowaniu kogoś nawet, gdyby ta osoba jej zagrażała. Ale w tej chwili Dolina i Knieja zdawały się kobiecie podwójnie niebezpieczne. Tajemnicze widmo, plakaty informujące o zakazie wchodzenia do lasu… to wszystko nasuwało podejrzenia, że dzieje się coś… złego.
– Wracamy. Proszę trzymać różdżkę w pogotowiu – zarządziła, rzucając ostatnie spojrzenie w stronę zarośli. Zastanawiała się, czy to, co zobaczyła, było czymś, co powinna zgłosić – albo chociaż wspomnieć o tym braciom?
Poczekała aż Leo do niej dołączy, a potem obróciła się i dość szybkim jak na siebie tempem skierowała prosto w stronę domu, gdzie znajdował się punkt Fiuu.