07.10.2023, 21:10 ✶
W świecie, w którym żyli, wiele rzeczy nie było w porządku. Ale Brenna po prostu wiedziała, że nie może sobie pozwolić na to, by się w nich zapaść. Wiedziała to od lat - jeszcze przed wojną, gdy patrzyła w twarze umarłych, oglądając ich wspomnienia, gdy spoglądała na najpaskudniejsze zbrodnie w kręgu widmowidza. A potem uśmiechała się, brała na ręce Mabel, ciągnęła gdzieś za ręce kuzynki i plotła głupoty dla przyjaciółek. I teraz, podczas wojny to było tylko wyraźniejsze. Wynikało to i z pogodnego charakteru, i z tego, że chciała szukać momentów radości... i że po prostu skoro zawsze była taka, mogłoby być trudniej innym, jeśli nagle pokazałaby, że coś jest nie tak.
Nie chciała, by tego zobaczyli.
Nie była może doskonałą aktorką, ale za to nikt nie snuł półprawd tak pięknie jak Brenna.
Sięgnęła ponownie ręką ku Mavelle, wyłapując jej reakcję. Ot chcąc delikatnie dotknąć ramienia. Miała chęć przygarnąć ją po prostu, ale Bones mogła nie życzyć sobie takiego kontaktu - nie podczas wywoływania duchów, nie gdy obok był Laurent.
– Były tam… tam na końcu… za płomieniami… musiał ich nie widzieć – wyszeptała Brenna, bardziej do Mavelle i siebie niż Laurenta i wuja. Zerknęła na Bones. Bo przecież Brenna patrzyła na jego śmierć w widmowidzeniu: i widziała istoty na tle ognia.
Wzdrygnęła się lekko, a jej palce mocniej zacisnęły się na palcach Bones.
Co działo się z duszami po drugiej stronie, skoro po oddaniu tych dwóch ostatnich wspomnień Mavelle Derwin Longbottom nie zdawał sobie sprawy z tego, że nie żyje?
– Tak… chyba tak. Ale może jeszcze nie w tej chwili. Cholera, jeśli nie wie, że jest w Limbo, to wiele pytań traci sens – powiedziała, przez moment zagubiona, bo cała ta sytuacja cholernie ją przerastała, a teraz jeszcze musiała szybko przefiltrować listę pytań, jaką miały do wujka. A skoro Bones nie pytała, bo Brenna musiała to zrobić, póki utrzymywało się połączenie.
- Czy wśród twoich wspomnień są takie, których... nie można odczytać, zobaczyć? Nie pytam, jakie to wspomnienia i dlaczego je zablokowano - powiedziała cicho. Dla Prewetta mogło to być pytanie szaleńcze, ale dla Brenny było najważniejsze na świecie, bo przynajmniej dawało pewną wiedzę na temat tego, co może przytrafić się Mavelle. "Tak" albo "nie" w zupełności wystarczyło, o nic więcej nie prosiła ani teraz, ani wcześniej Godryka.
Kto cię zabił?
Pytanie zatańczyło na końcu języka, ale było kolejnym, którego nie zadała. Mavelle przecież tę scenę przeżyła, a Brenna ją zobaczyła. Wujek jakimś cudem nie zobaczył nic przydatnego.
Tylko niepotrzebnie dręczyłaby go, nawet po śmierci.
Nie bez powodu prowadząc dochodzenie w sprawie śmierci raczej nie wzywali duchów ofiar. Miały prawo spoczywać w spokoju.
Poza tym... skoro nie wiedział, że umarł, jaki to miało sens?
– Nie spotkałeś… żadnych widm… Tam gdzie poszedłeś? Czy... pamiętasz twoje ostatnie spotkanie z Mav? – spytała cicho, formułując to tak, aby przypadkiem Laurent nie zrozumiał za wiele. Chociaż: wiedział, że Zimni napotkali duchy. Victoria mu o tym powiedziała. Ba, powiedziała o tym całemu światu. Przywoływał babkę Victorii. To naprawdę sugerowało pewne rzeczy i sprawiało, że nie było co robić wielkiej tajemnicy z całej sprawy. – Wiesz coś o sposobie, w jaki można odwrócić to, co ją tam spotkało?
Nie chciała, by tego zobaczyli.
Nie była może doskonałą aktorką, ale za to nikt nie snuł półprawd tak pięknie jak Brenna.
Sięgnęła ponownie ręką ku Mavelle, wyłapując jej reakcję. Ot chcąc delikatnie dotknąć ramienia. Miała chęć przygarnąć ją po prostu, ale Bones mogła nie życzyć sobie takiego kontaktu - nie podczas wywoływania duchów, nie gdy obok był Laurent.
– Były tam… tam na końcu… za płomieniami… musiał ich nie widzieć – wyszeptała Brenna, bardziej do Mavelle i siebie niż Laurenta i wuja. Zerknęła na Bones. Bo przecież Brenna patrzyła na jego śmierć w widmowidzeniu: i widziała istoty na tle ognia.
Wzdrygnęła się lekko, a jej palce mocniej zacisnęły się na palcach Bones.
Co działo się z duszami po drugiej stronie, skoro po oddaniu tych dwóch ostatnich wspomnień Mavelle Derwin Longbottom nie zdawał sobie sprawy z tego, że nie żyje?
– Tak… chyba tak. Ale może jeszcze nie w tej chwili. Cholera, jeśli nie wie, że jest w Limbo, to wiele pytań traci sens – powiedziała, przez moment zagubiona, bo cała ta sytuacja cholernie ją przerastała, a teraz jeszcze musiała szybko przefiltrować listę pytań, jaką miały do wujka. A skoro Bones nie pytała, bo Brenna musiała to zrobić, póki utrzymywało się połączenie.
- Czy wśród twoich wspomnień są takie, których... nie można odczytać, zobaczyć? Nie pytam, jakie to wspomnienia i dlaczego je zablokowano - powiedziała cicho. Dla Prewetta mogło to być pytanie szaleńcze, ale dla Brenny było najważniejsze na świecie, bo przynajmniej dawało pewną wiedzę na temat tego, co może przytrafić się Mavelle. "Tak" albo "nie" w zupełności wystarczyło, o nic więcej nie prosiła ani teraz, ani wcześniej Godryka.
Kto cię zabił?
Pytanie zatańczyło na końcu języka, ale było kolejnym, którego nie zadała. Mavelle przecież tę scenę przeżyła, a Brenna ją zobaczyła. Wujek jakimś cudem nie zobaczył nic przydatnego.
Tylko niepotrzebnie dręczyłaby go, nawet po śmierci.
Nie bez powodu prowadząc dochodzenie w sprawie śmierci raczej nie wzywali duchów ofiar. Miały prawo spoczywać w spokoju.
Poza tym... skoro nie wiedział, że umarł, jaki to miało sens?
– Nie spotkałeś… żadnych widm… Tam gdzie poszedłeś? Czy... pamiętasz twoje ostatnie spotkanie z Mav? – spytała cicho, formułując to tak, aby przypadkiem Laurent nie zrozumiał za wiele. Chociaż: wiedział, że Zimni napotkali duchy. Victoria mu o tym powiedziała. Ba, powiedziała o tym całemu światu. Przywoływał babkę Victorii. To naprawdę sugerowało pewne rzeczy i sprawiało, że nie było co robić wielkiej tajemnicy z całej sprawy. – Wiesz coś o sposobie, w jaki można odwrócić to, co ją tam spotkało?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.