10.11.2022, 23:14 ✶
Lato roku 67 było dla Brenny jeszcze okresem swobody. Nie wplątała się głęboko w śledztwa dotyczące Nobby’ego Leacha. Nie przeczuwała, że nagonka na niego będzie dopiero początkiem problemów – i to nie tylko w funkcjonowaniu Ministerstwa. Nie wiedziała, że nad ich głowami wisi nadchodząca wojna. Nawet praca w BUM była jeszcze dość łatwa, a awans dopiero majaczył na horyzoncie i miał nadejść za kilka tygodni.
Dlatego dwudziestodwuletnia Brenna Longbottom nie zdawała się przejęta słowami Erika. Leżała na kocu, na brzuchu, beztrosko wymachując nogami. Odziana po mugolsku, w ubrania, które zdaniem dam z dobrych domów prawdopodobnie musiałaby wygrzebać w ciucheksie. Rozczochrana.
I z rozanielonym uśmiechem spoglądała na Mabel.
Właściwie była jeszcze gówniarą, a o ile w BUM zdarzało się jej zachowywać jak poważny dorosły, o tyle tutaj wyraźnie nie miała na to najmniejszej ochoty. Prawdopodobnie Nora, choć młodsza przecież, była dużo dojrzalsza od niej. Ale Figg musiała dbać o swoją córkę. Brenna zaś mogła tylko ją rozpieszczać.
- Frrrruuuu, wieeeelki, grooooźny smooook nadciąga – ostrzegła, udając, że nadlatuje smoczą maskotką, by zaatakować małą Mabel. Chociaż jej ton zdecydowanie nie brzmiał przerażająco. – Żeby porwać królową Mabel do wieży…
Urwała, gdy zabawka została strącona dziecięcą rączką.
- …ale jak widać królowa nie życzy sobie być zamknięta w wieży i czekać na rycerza, co jest w sumie bardzo mądrym podejściem – dokończyła opowieść, przewracając się wreszcie na plecy. – Hej, Nora, jak sądzisz, ile jeszcze poczekać, zanim kupię jej dziecięcą miotłę?
Uniosła się lekko na łokciach i spojrzała wreszcie na artykuł, który podsuwał jej Erik. Nobby Leach ma romans! – krzyczał nagłówek. W tej chwili Brennie to wszystko zdawało się głupie, ale jeszcze nie wiedziała, co będzie dalej…
– Który to już? Kurde, nasz Minister musi być bardzo zajętym człowiekiem. Chyba sobie w mieszkaniu jak nic zamontował takie obrotowe drzwi, żeby kochanki nie wpadały na siebie wchodząc i wychodząc. Swoją drogą dwa tygodnie temu widziałam, jak zderzył się z Denise z Departamentu Gier i Zabaw na korytarzu. Potem ukazał się artykuł, że są parą. Bo wiecie, kontakt fizyczny – powiedziała Brenna, przewracając przy tym oczyma. Odwróciła wzrok od gazety, skupiając spojrzenie na Mabel. W jej obecności wciąż bywała przewrażliwiona: zdawało się jej, że jeśli spuszczą ją z oka na chwilę, ta gdzieś zaraz odraczkuje. Albo porwie ją tornado do jakiejś krainy Ozz. Ot nie mając za wiele kontaktu z dziećmi poza tym jednym dzieckiem miewała nadmierne obawy o jej bezpieczeństwo.
Dlatego dwudziestodwuletnia Brenna Longbottom nie zdawała się przejęta słowami Erika. Leżała na kocu, na brzuchu, beztrosko wymachując nogami. Odziana po mugolsku, w ubrania, które zdaniem dam z dobrych domów prawdopodobnie musiałaby wygrzebać w ciucheksie. Rozczochrana.
I z rozanielonym uśmiechem spoglądała na Mabel.
Właściwie była jeszcze gówniarą, a o ile w BUM zdarzało się jej zachowywać jak poważny dorosły, o tyle tutaj wyraźnie nie miała na to najmniejszej ochoty. Prawdopodobnie Nora, choć młodsza przecież, była dużo dojrzalsza od niej. Ale Figg musiała dbać o swoją córkę. Brenna zaś mogła tylko ją rozpieszczać.
- Frrrruuuu, wieeeelki, grooooźny smooook nadciąga – ostrzegła, udając, że nadlatuje smoczą maskotką, by zaatakować małą Mabel. Chociaż jej ton zdecydowanie nie brzmiał przerażająco. – Żeby porwać królową Mabel do wieży…
Urwała, gdy zabawka została strącona dziecięcą rączką.
- …ale jak widać królowa nie życzy sobie być zamknięta w wieży i czekać na rycerza, co jest w sumie bardzo mądrym podejściem – dokończyła opowieść, przewracając się wreszcie na plecy. – Hej, Nora, jak sądzisz, ile jeszcze poczekać, zanim kupię jej dziecięcą miotłę?
Uniosła się lekko na łokciach i spojrzała wreszcie na artykuł, który podsuwał jej Erik. Nobby Leach ma romans! – krzyczał nagłówek. W tej chwili Brennie to wszystko zdawało się głupie, ale jeszcze nie wiedziała, co będzie dalej…
– Który to już? Kurde, nasz Minister musi być bardzo zajętym człowiekiem. Chyba sobie w mieszkaniu jak nic zamontował takie obrotowe drzwi, żeby kochanki nie wpadały na siebie wchodząc i wychodząc. Swoją drogą dwa tygodnie temu widziałam, jak zderzył się z Denise z Departamentu Gier i Zabaw na korytarzu. Potem ukazał się artykuł, że są parą. Bo wiecie, kontakt fizyczny – powiedziała Brenna, przewracając przy tym oczyma. Odwróciła wzrok od gazety, skupiając spojrzenie na Mabel. W jej obecności wciąż bywała przewrażliwiona: zdawało się jej, że jeśli spuszczą ją z oka na chwilę, ta gdzieś zaraz odraczkuje. Albo porwie ją tornado do jakiejś krainy Ozz. Ot nie mając za wiele kontaktu z dziećmi poza tym jednym dzieckiem miewała nadmierne obawy o jej bezpieczeństwo.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.