Wydarzenia na Beltame dotknęło wielu czarodziei i mugoli. Nie tylko tych, którzy w nim uczestniczyli, ale i tych, którzy o tym się dowiedzieli. Ta wieść straszna, rozeszła się po całym kraju. Wielu zaczęło szukać informacji o swoich bliskich, czy nic im się nie stało, czy tam byli, czy żyją.
Xenophilius w swoim odczuciu mógł traktować to jako „oszukanie przeznaczenia”, gdyż planował zjawić się tam z Pandorą, ale w ostatniej chwili zmienili zdanie. Nie udali się tam, gdzie doszło do ataku. Był wdzięczny Merlinowi Wielkiemu, czy innemu bóstwu ich strzegącemu, że zmieniło plany tamtego dnia.Współpraca z Giovannim Urquart była dla niego cenna, wspaniała i pomocą w rozwoju Żonglera. Jego doświadczenia i wiedza bardzo pomagały w samodzielnym biznesie młodego Loovegooda. W tych czasach nie było łatwo wybić się medialnie w prasie, aby być lepiej zarabiającym czasopismem. Jego marzeniem jest założenie własnego wydawnictwa. Na razie zadowalał się niewielkim gronem swoich czytelników i wierzył, że to się zmieni na lepsze. Że będzie ich znacznie więcej.
Otrzymawszy listowne informacje i zaproszenia do przeprowadzenia wywiadu z mugolami, sam Xenophilius był zainteresowany tematem. Może udałoby się tym samym dowiedzieć czegoś więcej na temat tego, co miało miejsce na początku miesiąca. Być może szukają oni kogoś, kto z nimi porozmawia i uwierzy? Warto wybadać temat.
Loovegood zrobił się towarzyszyć Urquartowi, więc przybył na umówione miejsce w Dolinie Godryka. By raz jeszcze spojrzeć na miejsce, w którym do tego wszystkiego doszło.
Ze względu na różnicę wieku i status społeczny, Xenophilius nie chciał w publicznych miejscach odnosić się do niego po koleżeńsku. Szanował takie osoby, a znają się przecież tylko na tle zawodowym.
Wysoki blondyn, odziany w chabrową koszulę i jasne spodnie, posiadając przy sobie skórzaną torbę na ramieniu, podszedł do mężczyzny aby się przywitać, wyciągnąwszy dłoń.