Pokiwął przecząco na słowo Atreusa odnośnie swojego idola. Bulstrode dobrze wiedział, że Borgin mimo wielkich chęci i zapału, nigdy nie nauczył się za dobrze latać na tej całej miotle i tym samym nie mógł dostąpić zaszczytu dołączenia do Ślizgońskiej drużyny Quidditcha. Stanley musiał więc wybrać swoją ulubioną drużynę, a że padło na Zjednoczonych z Puddlemere - no to cóż, tak jest. Lepsze to od kibicowania Harpią gdzie kiedyś grała ta ruda gówniara - Właśnie po to tu przecież przyszedłem ale przede wszystkim aby Wam kibicować - zapewnił swojego przyjaciela oraz Louvaina - Ja go wyczuwam jak tak patrzę w ich kierunku - dodał. Żaden z nich nie musiał go zachęcać do świętowania, ponieważ i tak zamierzał to zrobić. Oczywiście bardzo chciał aby wyszli zwycięsko z tego pojedynku ale niczego nie mogli być jeszcze pewni.
- To jest czysta formalność Atreus. Kto jak kto, ale Ślizgońskie chłopaki to sama śmietanka. Chyba o tym nie zapomniałeś? - spojrzał na niego badawczo - Pójdziesz tam z Lou i to po prostu wygracie. Nie akceptuję żadnego innego rozwiązania - przyznał, ponieważ mimo wszystko bardzo w nich wierzył i nie widział, a może wręcz nie chciał widzieć, żadnej innej możliwości. Borgin zdawał sobie sprawę, że Lestrange by się chyba załamał gdyby to Nott wyszedł zwycięsko z tego pojedynku.
- Ćwiczyliście coś czy trochę na żywioł jednak? - zapytał w konspiracyjnym szepcie Atreusa. Stanley był bardzo ciekaw jak bardzo się do tego przyłożyli czy może wręcz przeciwnie, nie okazując żadnego szacunku przeciwnikowi. Specjalnie zapytał Bulstrode'a, ponieważ mógł się spodziewać odpowiedzi od jednego z dwójki pojedynkowiczów.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972