Spojrzał na Sauriela z politowaniem - To że jestem od Ciebie starszy nie znaczy, że idę już na emeryturę i potrzebuję pieluchy przed pójściem na robotę - stwierdził, dopalając papierosa, który moment później wylądował gdzieś na ziemi - Tym razem podziękuje ale może następnym mi o tym przypomnisz - uśmiechnął się do przyjaciela, szczerząc lekko swoje ząbki. Borgin (vel Mulciber, jak to miał w zwyczaju nazywać go prowodyr dzisiejszych wydarzeń) i Rookwood to byli specjaliści w swoim fachu. Ich mózgi działały na tych samych (zwolnionych) obrotach, co powodowało, że idealnie się zgrywali i dogadywali - Nie, nie. Dam radę. Możemy iść. To szybka robota zresztą, nic szczególnego dla nas. Prawie jak każda inna - zapewnił go, chcąc brzmieć jak najbardziej poważniej i przekonująco. Trochę charyzmatyczny to jednak ten Staszek był, a i chciał aby tak było jak przed chwilą nakreślił do swojemu funflowi.
Czy oni nie mieli iść na robotę? Bo na razie to się szlajali bo jakichś zaułkach czy innych zakamarkach. Może Sauriel chciał się wziąć za Stanleya i jego aktywność fizyczną, tak jak to zapowiadał jakiś czas temu? Jeżeli tak - no to się trochę pomylił, wszak Borgin nie miał ani stroju do przebrania, ani tym bardziej chęci na jakieś przysiady czy inne pajacyki na Nokturnie.
- O Lorr? - zapytał, przenosząc spojrzenie na kompana - Nie wiem szczerze. Kobieta jak kobieta. Wydaje się, że wie co robi, a z tego co miałem z nią już do czynienia to nie leci w chuja. Jak ma być załatwione to będzie załatwione bo pieniądz sam się nie zarobi... A lubi pieniądze, oj, lubi.... - pokiwał głową na zgodę z samym sobą - Ale potrafi też pokazać pazurki jeżeli zajdzie do tego potrzeba... W skrócie odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Nie powinniśmy się na niej zawieść - zapewnił, a następnie również zaczął się przyglądać budynkowi, melinie przed którym się znaleźli. No nie jest to najpiękniejszy przybytek na świecie... Oceniał w myślach, dopóki nie został wyrwany z nich, jednym ale bardzo dobrym pytaniem - Pokaż - odparł bez zawahania - Lubię sztuczki, a zwłaszcza te Twoje. Zawsze są... Spektakularne? - wyjaśnił, dziwiąc się na widok różdżki. Rookwood to raczej korzystał z tych swoich napompowanych buł zwanych również mięśniami, a teraz chciał bawić się swoim patykiem. Wszystko byłoby w porządku i okej, gdyby nie fakt, że temu było bliżej do kota, niż do psa... A koty przecież nie aportowały za bardzo... Im dłużej nad tym rozmyślał, tym bardziej dochodził do wniosku, że to właśnie on jest psem, a Sauriel kotem i to było aż dziwne, że się tak dogadywali.
Borgin nie chcąc pozostać jednak dłużnym, wyciągnął i swoją różdżkę. Nie wiedział co to za sztuczka ale wszystko wyglądało, że zaraz mieli przejść do roboty. No pokazuj tę czarumarudziejską sztuczkę... Ile będę czekał?! Poganiał go w myślach, oczekując tego co ma nastąpić.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972