09.10.2023, 07:47 ✶
- Mam dziwne wrażenie, że gdybym spróbowała się z nimi dogadać co do wysokości czynszu, one spróbowałyby wyssać ze mnie życie - odparła Brenna lekko. Bo wszystko wokół nich obierało taki obrót, że morderczy lokatorzy w świeżo kupionym domu nie byli najdziwniejszą rzeczą, jaka mogła się przytrafić. Ba, nie byli nawet w pierwszej piątce.
Za to czy załapałaby się na taką parka mugoli, widzącą księżyc i słońce na niebie? To już inna sprawa. Zależy chyba, jak na to spojrzeć, bo że mugole widzą dziwne rzeczy, już słyszała. Pojedynczy przypadek niekoniecznie więc był specjalnie wstrząsający... za to już cały fenomen...
Mugole dostrzegający magię.
Coś, co Brennie zdawało się przebłyskiem limbo.
Dlaczego to widzieli i dlaczego tylko oni?
- Obawiam się, że niczego nie widzimy - przyznała. Może najrozsądniej byłoby pleść o zjawisku astronomicznym, ale jakie to miało znaczenie? Przecież oni zaraz nie będą pamiętać.
Ustawiła się tak, by gdy obróci twarz ku Mavelle, tylko Bones widziała jej usta. A następnie prawie bezgłośnie, za to bardzo uważnie przeliterowała.
F a l e.
Fale do najbliższego zespołu amnestozjatorów. Trzeba było tych mugoli zgarnąć, zwłaszcza, że to prawdopodobnie byli przejezdni.
- Słońce i księżyc? Tylko tyle? - spytała uprzejmie. Zarówno dlatego, że chciała ich tu po prostu zatrzymać... jak i z powodu tego fenomenu. Jasne, na pewno badał go już departament tajemnic i na pewno zrozumieją sto razy więcej niż Brenna, a informacji to już mają tysiąc razy tyle. Ale po prostu lubiła gromadzić wiadomości. Już od dziecka, jeszcze w tych czasach, kiedy nie musiała, a kierowała nią tylko ciekawość. A teraz przecież kryło się w tym coś więcej.
- Nie oszaleliśmy - zapewnił szybko mężczyzna, a jego towarzyszka wreszcie spojrzała ku nim jakby przytomniej.
- Ja nie jestem pewna - powiedziała miękko. - Nie jestem już pewna, czy to dzień, czy noc. Naprawdę nic panie nie widzą?
Może to tak czują się zwykle mugole, gdy pierwszy raz dowiadują się o istnieniu magii, pomyślała nagle Brenna. Jak ona teraz, gdy odkrywała, że inni dostrzegają coś, co dla niej jest niedostępne.
Za to czy załapałaby się na taką parka mugoli, widzącą księżyc i słońce na niebie? To już inna sprawa. Zależy chyba, jak na to spojrzeć, bo że mugole widzą dziwne rzeczy, już słyszała. Pojedynczy przypadek niekoniecznie więc był specjalnie wstrząsający... za to już cały fenomen...
Mugole dostrzegający magię.
Coś, co Brennie zdawało się przebłyskiem limbo.
Dlaczego to widzieli i dlaczego tylko oni?
- Obawiam się, że niczego nie widzimy - przyznała. Może najrozsądniej byłoby pleść o zjawisku astronomicznym, ale jakie to miało znaczenie? Przecież oni zaraz nie będą pamiętać.
Ustawiła się tak, by gdy obróci twarz ku Mavelle, tylko Bones widziała jej usta. A następnie prawie bezgłośnie, za to bardzo uważnie przeliterowała.
F a l e.
Fale do najbliższego zespołu amnestozjatorów. Trzeba było tych mugoli zgarnąć, zwłaszcza, że to prawdopodobnie byli przejezdni.
- Słońce i księżyc? Tylko tyle? - spytała uprzejmie. Zarówno dlatego, że chciała ich tu po prostu zatrzymać... jak i z powodu tego fenomenu. Jasne, na pewno badał go już departament tajemnic i na pewno zrozumieją sto razy więcej niż Brenna, a informacji to już mają tysiąc razy tyle. Ale po prostu lubiła gromadzić wiadomości. Już od dziecka, jeszcze w tych czasach, kiedy nie musiała, a kierowała nią tylko ciekawość. A teraz przecież kryło się w tym coś więcej.
- Nie oszaleliśmy - zapewnił szybko mężczyzna, a jego towarzyszka wreszcie spojrzała ku nim jakby przytomniej.
- Ja nie jestem pewna - powiedziała miękko. - Nie jestem już pewna, czy to dzień, czy noc. Naprawdę nic panie nie widzą?
Może to tak czują się zwykle mugole, gdy pierwszy raz dowiadują się o istnieniu magii, pomyślała nagle Brenna. Jak ona teraz, gdy odkrywała, że inni dostrzegają coś, co dla niej jest niedostępne.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.