09.10.2023, 10:08 ✶
- Znowu? - Jego głos zabrzmiał tak cicho, że nawet w tej ciszy był ledwo słyszalny. Bo się trochę załamał tym, jak te słowa zostały ujęte - jak oczywistość - ale Flynn nie pamiętał, albo nie wiedział, czy powinien znać tutaj jakiś dodatkowy kontekst. Czy naprawdę oddalili się od siebie tak bardzo?
Tak, idioto, z twojego powodu. To była tylko i wyłącznie twoja decyzja.
- Al - przerwał ciszę, jaka znowu pomiędzy nimi zapadła - b-bo ja ci nie powiedziałem, dlaczego stamtąd u-uciekłem. Moja... Ta, z którą tam żyłem, zmieniła się nie do poznania. Zawsze robiłem dla niej złe rzeczy, robiłem straszne rzeczy w jej imieniu, ale wtedy stawała naprzeciw równych sobie. - A przynajmniej równych w zepsuciu. - Tylko, że ona z czasem upadła tak nisko, zrobiła się na tyle zepsuta, żeby zabijać ludzi z czystej zazdrości. Nawet takich niewinn- - nnych, chciał dokończyć, ale już nie potrafił. Wydusił to z siebie wszystko na jednym tchu, wyjątkowo niezrozumiale, a na końcu głos całkowicie utkwił mu w gardle. I łatwo było wyczuć, że nie działo się to przez strach, Flynn się tego co mówił... po prostu wstydził. To był ton człowieka muszącego przyznać się do błędu, chcącego się wyspowiadać, chociaż wiedział dobrze, że nawet jeżeli przeprosi, to nic nie zmieni w tym co zdążył po drodze zniszczyć. Mosty, które spalił, miały pozostać spalone. Budynki, które wysadził, miały pozostać ruinami pokrytymi prochem. Mógł się nad nimi już tylko pochylić i przyznać przed samym sobą, jak bardzo tego wszystkiego żałował.
- N-nie mogłem tak żyć, więc uciekłem, ale ona mnie teraz szuka i...
Słychać było, jak się na tej podłodze wierci. Musiał leżeć w ubraniach, bo łańcuch przy jego spodniach obił się o ziemię i zabrzęczał dźwięcznie.
- Al, ja nie jestem pewny, czy powinienem tu być.
Może powinienem się po prostu przyznać i iść za to wszystko do więzienia. I ile by dostał? Pewnie dożywocie, albo go po prostu skażą na pocałunek Dementora, przecież kogoś takiego jak on nie opłacało się utrzymywać w jakiejś zamkniętej placówce. A jakby wyszedł, to co? Al czekał na niego z dziesięć długich lat, czy przegryzłby kolejnych trzydzieści, czterdzieści? Czekałby tutaj, w tym łóżku, tak po prostu?
Nie, nie miałby już do czego wracać.
Tak, idioto, z twojego powodu. To była tylko i wyłącznie twoja decyzja.
- Al - przerwał ciszę, jaka znowu pomiędzy nimi zapadła - b-bo ja ci nie powiedziałem, dlaczego stamtąd u-uciekłem. Moja... Ta, z którą tam żyłem, zmieniła się nie do poznania. Zawsze robiłem dla niej złe rzeczy, robiłem straszne rzeczy w jej imieniu, ale wtedy stawała naprzeciw równych sobie. - A przynajmniej równych w zepsuciu. - Tylko, że ona z czasem upadła tak nisko, zrobiła się na tyle zepsuta, żeby zabijać ludzi z czystej zazdrości. Nawet takich niewinn- - nnych, chciał dokończyć, ale już nie potrafił. Wydusił to z siebie wszystko na jednym tchu, wyjątkowo niezrozumiale, a na końcu głos całkowicie utkwił mu w gardle. I łatwo było wyczuć, że nie działo się to przez strach, Flynn się tego co mówił... po prostu wstydził. To był ton człowieka muszącego przyznać się do błędu, chcącego się wyspowiadać, chociaż wiedział dobrze, że nawet jeżeli przeprosi, to nic nie zmieni w tym co zdążył po drodze zniszczyć. Mosty, które spalił, miały pozostać spalone. Budynki, które wysadził, miały pozostać ruinami pokrytymi prochem. Mógł się nad nimi już tylko pochylić i przyznać przed samym sobą, jak bardzo tego wszystkiego żałował.
- N-nie mogłem tak żyć, więc uciekłem, ale ona mnie teraz szuka i...
Słychać było, jak się na tej podłodze wierci. Musiał leżeć w ubraniach, bo łańcuch przy jego spodniach obił się o ziemię i zabrzęczał dźwięcznie.
- Al, ja nie jestem pewny, czy powinienem tu być.
Może powinienem się po prostu przyznać i iść za to wszystko do więzienia. I ile by dostał? Pewnie dożywocie, albo go po prostu skażą na pocałunek Dementora, przecież kogoś takiego jak on nie opłacało się utrzymywać w jakiejś zamkniętej placówce. A jakby wyszedł, to co? Al czekał na niego z dziesięć długich lat, czy przegryzłby kolejnych trzydzieści, czterdzieści? Czekałby tutaj, w tym łóżku, tak po prostu?
Nie, nie miałby już do czego wracać.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.