09.10.2023, 10:24 ✶
Edge przychodził w takie miejsca w ramach kontemplacji nad sensem istnienia, istotą życia człowieka. Zanim się ktoś jednak nad nim zachwyci, jaki to z niego nie był wielki filozof, chłopak za każdym razem dochodził do niemal identycznych wniosków - nie istniał żaden sens ich tułaczki po tym smutnym świecie, na który się tutaj nie prosił, na który ją tutaj jego chora matka sprowadziła siłą tylko po to, żeby później porzucić na ulicy jak pierwszego lepszego psa. Za kilkadziesiąt lat nie będzie tutaj po nim śladu, nie pozostawi po sobie nic - niczego i nikogo, bo tylko wariat (no, może jeszcze nadpobudliwy Auror) uznałby go za kogoś godnego reprodukcji lub poświęcenia mu większej ilości czasu, kiedy się nie miało z tego żadnych korzyści. Tak, czasami miał takie przebłyski myśli, że nie był tutaj sam, że nie musi się aż tak nad sobą użalać. Wędrowny cyrk, w którym przebywał od kilku lat, był jego domem, jego dobrym miejscem. I żyły tam osoby godne zaufania, godne poświęcenia i myślenia o nich ciepło, ale kiedy się siedziało na ławeczce (a może bardziej jej ruinie), niedługo po tym jak zostałeś pobity bez powodu, jak się wpatrywało w horyzont i myślało o śmierci, to wszyscy ci ważni dla niego ludzie widziani byli z bardzo szerokiej perspektywy. W szerokiej perspektywie Flynn widział tam również dużo negatywnych emocji - zazdrości i żalu, smutku - wszyscy zdawali się być sobie tacy odlegli, że powracało uczucie palącej samotności.
W dupie z takimi myślami. Każdy normalny próbowałby je w sobie zdusić, zająłby się pracą. Ale Flynn regularnie opuszczał wozy, żeby wpatrywać się w ten cholerny horyzont i kontemplować. Palił fajkę za fajką i pogrążał się w coraz większej melancholii. Taką już miał masochistyczną naturę.
Jego masochistyczna natura objawiała się również w inny, dosyć konkretny sposób - wciąż szlajał się po Little Hangleton, chociaż nie spotkało go tutaj nic dobrego. Cios w twarz mógł jakoś przeżyć, ale Severine pojawiająca się tu znikąd wywołała w nim automatyczną reakcję obronną w postaci zduszonego krzyku i odskoczenia na bok tej ławki, tak gwałtownie, że gdyby nie uderzył udem o oparcie, to niewątpliwie spadłby na pokryty rosą trawnik.
- Cicho... - zniżył swój głos do konspiracyjnego szeptu, ale co ich tutaj w sumie podsłuchiwało oprócz upiornej mgły i drzew, które kiedyś mogły być ludźmi - cicho kobieto, my się znamy w ogóle...? - Ale patrząc na wyraz jej twarzy walenie głupa nie było najlepszą możliwą do obrania taktyką... - N-nie - o nie, nie mógł się jąkać, nie mógł się wahać! Poczuł się w tym cyrku zbyt dobrze i zbyt sobą i musiał odetchnąć, nim się napiął, wyprostował i znów był Crowem, którego Severine znała z Londynu. - Nie pracuję już dla Fontaine, nie jestem ci absolutnie nic winien...
W dupie z takimi myślami. Każdy normalny próbowałby je w sobie zdusić, zająłby się pracą. Ale Flynn regularnie opuszczał wozy, żeby wpatrywać się w ten cholerny horyzont i kontemplować. Palił fajkę za fajką i pogrążał się w coraz większej melancholii. Taką już miał masochistyczną naturę.
Jego masochistyczna natura objawiała się również w inny, dosyć konkretny sposób - wciąż szlajał się po Little Hangleton, chociaż nie spotkało go tutaj nic dobrego. Cios w twarz mógł jakoś przeżyć, ale Severine pojawiająca się tu znikąd wywołała w nim automatyczną reakcję obronną w postaci zduszonego krzyku i odskoczenia na bok tej ławki, tak gwałtownie, że gdyby nie uderzył udem o oparcie, to niewątpliwie spadłby na pokryty rosą trawnik.
- Cicho... - zniżył swój głos do konspiracyjnego szeptu, ale co ich tutaj w sumie podsłuchiwało oprócz upiornej mgły i drzew, które kiedyś mogły być ludźmi - cicho kobieto, my się znamy w ogóle...? - Ale patrząc na wyraz jej twarzy walenie głupa nie było najlepszą możliwą do obrania taktyką... - N-nie - o nie, nie mógł się jąkać, nie mógł się wahać! Poczuł się w tym cyrku zbyt dobrze i zbyt sobą i musiał odetchnąć, nim się napiął, wyprostował i znów był Crowem, którego Severine znała z Londynu. - Nie pracuję już dla Fontaine, nie jestem ci absolutnie nic winien...
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.