Jak typowa Elaine ćwiczyła w namiocie do występów. Musiała stworzyć program i dodać do niego jakichś ciekawych smaczków, aby nie robić za każdym razem tego samego. Wiedziała, że będzie zapewne musiała jeszcze stawić się niedługo na próbę do Flynna, aby porzucał sobie w nią nożami, ale nie teraz. Dziewczyna zajęła niewielką przestrzeń w rogu, gdzie właśnie ćwiczyła wchodzenie do niewielkiego, przeźroczystego pudełka. Zwijała się w taki sposób, że wypełniała całą jego przestrzeń, a wyglądała tak jakby nie miała kości. W końcu z niego wyszła i odetchnęła ciężko. Potrzebowała przerwy. Bolały już ją trochę mięśnie od tego wchodzenia i wychodzenia tam.
Miała zamiar ruszyć do swojej przyczepy, aby się odświeżyć, napić i coś zjeść, aby nabrać siły, ale jej oczom ukazał się siwowłosy mężczyzna, na którego prawie wpadła, bo zjawił się jej przed nogami tak niespodziewanie. Zadarła głowę, aby spojrzeć mu na twarz i uśmiechnęła się szeroko tak jak się uśmiecha człowiek, gdy spotyka swojego dawnego przyjaciela.
– Edward! – zawołała uradowana. – Dawno się nie widzieliśmy. Pamiętasz mnie jeszcze? – to z nim spędzała wolne chwile w jedne wakacje, to on opowiadał jej mnóstwo ciekawych rzeczy. Dziewczyna była nadal wesoła, nadal bezpośrednia, więc nic dziwnego, że zamiast przywitać go uściskiem dłoni, czy wyrafinowanym ukłonem po prostu go przytuliła na powitanie. Miała na sobie obcisły kostium do akrobacji, ale nie przejmowała się tym. Miała iść się przebrać w jakąś sukienkę, ale teraz nie miała zamiaru zostawiać swojego przyjaciela na pastwę losu.