Uśmiech nie opuszczał jej ust, wesołe iskierki radości nie przestawały świecić w jej oczach, gdy patrzyła na starszego mężczyznę. Czuła się szczęśliwa, że Edward ją odwiedził, że o niej nie zapomniał, że chciał się tu pojawić. Już nie mogła się doczekać, gdy zasypie go pytaniami o nowe historie, nie mogła się doczekać, aż opowie jej wszystkie swoje przygody, opowieści o koniach i zwierzętach. Chciała zweryfikować swoją wiedzę i to, co dowiedziała się od Laurenta, chciała sobie przypomnieć, czy Edward też myślał jak jej nowy przyjaciel. Nie, nie pamiętała nazwiska Edwarda, była głupiutko naiwna i nieświadoma, że ten oto mężczyzna był ojcem jej nowego przyjaciela. Nie było to jednak ważne, bo jej serce zabiło jeszcze szybciej, gdy mężczyzna udowodnił, że jednak coś tam pamięta. Łechtało to jej ego, że mimo bycia dla niego dzieckiem została w jego głowie na tak długo.
Zaśmiała się, gdy zapytał o jej włosy i bez skrępowania przybliżyła głowę pod jego rękę, aby mógł lepiej sprawdzić jej rudą burzę. Dziewczyna zdawała się wręcz chodzić w miejscu; była tak energicznie zaskoczona jego obecnością, że nie wiedziała, gdzie spożytkować tę radość. Nawet jeśli chwilę temu odbyła morderczy trening swoich umiejętności to zmęczenie zniknęło jak za odjęciem różdżki, a to tylko dlatego, że miała kontakt z jednym człowiekiem, za którym w pewnym sensie tęskniła – nawet jeśli w ostatnim czasie o nim nie myślała.
– Nic takiego, po prostu regularnie je myję – odpowiedziała prosto, logicznie i najbardziej naturalnym tonem jakim można było powiedzieć takie zdanie odnośnie dbania o włosy.
Oh, tak Elaine była jak słoneczko i wiele osób o tym wspominało, gdy tylko ją spotykało. Dbała o to, aby ludzie czuli się przy niej dobrze, aby mogli się uśmiechać i czuć radość z przebywania w jej towarzystwie.
– Oczywiście – pokiwała energicznie głową i złapała go pod ramię, aby wyprowadzić z namiotu i skierować kroki do swojej przyczepy.
Była ona niewielka, ale to tylko pozory. W środku było dosyć sporo miejsca, tam też dziewczyna miała niewielkie miejsce w środku do ćwiczenia, ale Edward nie był w stanie tego zobaczyć, bo dziewczyna posadziła go przed przyczepą na krzesełku obok okrągłego stoliczka z parasolem. Lubiła udawać, że jej przyczepa to naprawdę dom, więc miała przed nim nawet jakieś drzewka i kwiaty, aby ładnie wyglądało.
– Napijesz się lemoniady? – zapytała, a gdy jej odpowiedział wróciła z tym na co miał ochotę. Poinformowała go, że za chwilę wraca i weszła do środka. Szybko się odświeżyła, oprószyła strategiczne miejsca na szyi olejkiem ze stokrotek, ubrała białą sukienkę do kolan, na deliaktnie szerszym ramiączku, która opinała się jej na biuście. Była gładka i naprawdę ładna.
– Jestem gotowa – na stopy wsunęła wygodne pantofle idealne na spacer. – Masz jakieś plany? Chcesz się gdzieś wybrać? Opowiedz mi co się u ciebie wydarzyło? – zasypała go gradem słów.