Może gdyby się znali od wczoraj to by w to uwierzył. Los chciał, że znali się dużo dłużej i Stanley zdawał sobie sprawę, że Atreus robi sobie z niego podśmiechujki. Nie złościł się jednak na przyjaciela, a jedynie dopisał sobie w głowie punkt dla niego, chociaż już dawno zgubił rachubę w kalkulacji wyników. Ile to było? 348 do 347, a może już był remis? Pewnie coś takiego, ponieważ najczęściej szli łeb w łeb, a jeżeli tak nie było to jeden czy drugi szybko nadrabiali punkty. Ta jedna część Bulstrode'a przestała mu wypominać fakt bycia tragicznym w lataniu na miotle tylko po to aby zamienić to na kurs Aurorski... No rzeczywiście, był w formie - nie dało się tego ukryć.
- Z przyjemnością - odparł ze szczerym uśmiechem na ustach. Nie dziwił się jednak swojemu ulubionego Aurorowi - człowiek wychodził z domu Ślizgonów ale dom Ślizgonów nigdy nie wychodził z człowieka - Szczerze? To trochę tak. Wyglądasz jakby biegał i szukał czarnoksiężników, prosząc się o to aby zrobili Ci krzywdę - dodał, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Ot, takie serdeczne przekomarzanie się - Słusznie zrobiłeś. Może powinien podrzucić Nottowi świstoklik, aby ten mógł się ewakuować w razie potrzeby? - zaproponował, zdając sobie sprawę, że na takie rozwiązanie jest już raczej za późno.
Gdyby tak się jednak stało, że Lestrange by jakimś cudem przegrał to nie byłaby ich trójka, a czwórka na robocie. Borginowie byli przecież w duecie - Stanley i Anthony. Z umiejętnościami Tośka to byliby w stanie nawet przekonać Philippa do tego aby wysłał jakieś oficjalne przeprosiny do Proroka, wszak te jego wahadełka były całkiem przydatne.
- Dziwisz się jej? Skoro wszyscy obstawiliby wygraną Lou to gdzie byłby sens na taki mały hazardzik? Nic nie można by było przecież wygrać, a wątpię, że Seraphina chce z własnej kieszeni sypać na nagrody - przyznał, odrywając jednak na chwilę wzrok od Atreusa aby kiwnąć głową do Cynthii na przywitanie. Trwał tak przez chwilę, aż podskoczył z zaskoczenia kiedy Anthony klepnął go w ramię, a on odwrócił się od razu w jego kierunku. Tysz kurw.... - To jest przecież formalność Anthony. Spójrz na Atreusa i powiedz, że jest inaczej... Tylko uważaj bo jest jedna poprawna odpowiedź - podpowiedział kuzynowi, a następnie sięgnął po piersiówkę z zapewne przepysznym trunkiem - Ty konfiskowałeś coś w Ministerstwie, a ja skonfiskuję ten oto obiekt na poczet śledztwa - przyznał, unosząc do góry metalowy pojemnik aby wznieść mały toast - No to za dzisiejszą wygraną - pociągnął łyk po czym przetarł twarz i oddał dobytek młodszemu Borginowi - Można, można. Masz moją zgodę - dodał jeszcze i poczęstował przyjaciół papierosem.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972