11.11.2022, 03:19 ✶
Z zaskoczeniem uniósł brwi do góry, jednak zaraz zdziwienie ustąpiło miejsca zaintrygowaniu. Nie posądzał jej o to, że z miejsca zaproponuje takie rozwiązanie, a już w ogóle nie spodziewał się, że to właśnie polowanie wskaże jako szansę na jakiekolwiek zakłady. Jeśli jednak miała dzisiejszego dnia ochotę na przegraną, to nie miał zamiaru pozbawiać jej tejże przyjemności. Bo kimże on był, żeby jej odmawiać. Pokiwał więc tylko głową, w ten sposób dając jej znać, że oczywiście, wchodzi w to, nie kusząc się jednak o jakiekolwiek werbalne potwierdzenie udziału w konkurencji, bo właśnie przestąpili przez próg domu Yaxleyów. Szczegóły zatem, będą musieli uzgodnić później.
Rozglądając się po gościach, Atreus odnosił nieco wrażenie, że niekoniecznie pasował do wachlarza charakterów, w jakim przyszło mu się właśnie znaleźć. Każda z zebranych tutaj osób wydawała się absolutnie oderwana od reszty gości, lub zespolona pojedynczą nicią sympatii tylko ze swoim partnerem i nikim innym.
- Ależ oczywiście, bardzo chętnie - uśmiechnął się do Geraldine wesoło, gdy ta zaproponowała mu szampana, ignorując początkowy ton swojej narzeczonej. Zachowywała się, jakby picie alkoholu o poranku robiło jej jakąkolwiek różnicę, jednak on nie zamierzał sugerować się jej wątpliwościami czy uprzedzeniami w tym temacie. Jeśli miał bawić się dobrze, a przynajmniej znośnie, to na pewno potrzebował odrobiny pomocy w rozluźnieniu. Może miałby lepszy nastrój gdyby nie to, że według planu rozrywki, czekało ich jeszcze śniadanie, jakby nie mogli od razu pójść w las.
Podrapał się po skroni, spoglądając na pannę Leroux, która wydawała się w nieco lepszym nastroju jak cała reszta towarzystwa. Może upijała się świadomością, że niedługo wyjdzie za mąż, a może to proponowane reszcie gości lampki szampana zrobiły już odpowiednią robotę. Taka to miała szczęście. Następnym razem, kiedy ktoś zaprosi go na podobną imprezę, najpewniej już w domu odpowiednio się do niej przygotuje.
Rozglądając się po gościach, Atreus odnosił nieco wrażenie, że niekoniecznie pasował do wachlarza charakterów, w jakim przyszło mu się właśnie znaleźć. Każda z zebranych tutaj osób wydawała się absolutnie oderwana od reszty gości, lub zespolona pojedynczą nicią sympatii tylko ze swoim partnerem i nikim innym.
- Ależ oczywiście, bardzo chętnie - uśmiechnął się do Geraldine wesoło, gdy ta zaproponowała mu szampana, ignorując początkowy ton swojej narzeczonej. Zachowywała się, jakby picie alkoholu o poranku robiło jej jakąkolwiek różnicę, jednak on nie zamierzał sugerować się jej wątpliwościami czy uprzedzeniami w tym temacie. Jeśli miał bawić się dobrze, a przynajmniej znośnie, to na pewno potrzebował odrobiny pomocy w rozluźnieniu. Może miałby lepszy nastrój gdyby nie to, że według planu rozrywki, czekało ich jeszcze śniadanie, jakby nie mogli od razu pójść w las.
Podrapał się po skroni, spoglądając na pannę Leroux, która wydawała się w nieco lepszym nastroju jak cała reszta towarzystwa. Może upijała się świadomością, że niedługo wyjdzie za mąż, a może to proponowane reszcie gości lampki szampana zrobiły już odpowiednią robotę. Taka to miała szczęście. Następnym razem, kiedy ktoś zaprosi go na podobną imprezę, najpewniej już w domu odpowiednio się do niej przygotuje.