— Może następnym razem się uda. To coś, na co warto czekać miesiące albo nawet lata. — Po tym ich spotkaniu będą kolejne i z pewnością nie będzie brakować mu okazji ku temu. — Zdaję sobie sprawę z tego. Pióra feniksa stanowią doskonały materiał na rdzenie różdżek. Zachowałbym je na pamiątkę, gdybyś zechciał mi jedno oddać. Doceniam to, że postanowiłeś to przemyśleć. — Proszenie o należące do feniksa pióro naprawdę mogło stanowić ogromną prośbę, wobec czego rozumiał wahanie się ze strony Laurenta. Pióra feniksa nie były czymś, co można było zakupić w każdym sklepie z ingrediencjami do eliksirów. Nie zamierzał naciskać o to, aby Laurent koniecznie wydał mu to jedno pióro, doceniając to, że zgodził się to przemyśleć. Ktoś inny na jego miejscu z pewnością zgodziłby się na to od razu, podając mu swoją cenę za jedno pióro tego niezwykłego ptaka. Pieniądze nie stanowiły dla niego problemu, jednak wartość niektórych przedmiotów nie powinno się wyceniać w galeonach.
Krzyczenie na miotłę ani do niego na nic by się nie zdało. Nie posiadał przy sobie drugiej miotły i nie był w stanie go inaczej uratować, niż sięgając po magię. To była sytuacja, która dotąd mu się nie zdarzyła i prawdopodobnie będzie musiał oddać swojego Nimbusa 1972 do sprawdzenia, z drugiej strony - on przyleciał tutaj bez najmniejszego problemu. Nie uważał aby była to wina samego Laurenta.
Przyzwolenie na tego rodzaju ekscesy ze strony miotły nie wchodziło w grę, zwłaszcza, że ta chciała pomknąć w nieznane wraz Laurentem. Oczami wyobraźni widział to, czego nie chciałby nigdy zobaczyć - spadającego z narowistej miotły Laurenta. Będzie musiał sam wsiąść na tę miotłę i zobaczyć jak ona będzie zachowywać się przy nim. Jeśli nadal podobnie to doszło do poważnej awarii. Zatrzymała się, przestała mknąć choć nadal nie zastygła w bezruchu. Pozostawało mu ściągnąć nieposłuszną miotłę do siebie. Zanim to zrobił, usłyszał dobiegający z wysoka głos Laurenta. Zamarł na moment w niedowierzaniu, jeśli nie szoku. Czuł, że odpływa mu krew z twarzy. To było szaleństwo. Potem musiał działać, wbrew swojemu stanowisku w tej sprawie. Nie rób tego. Schował pośpiesznie różdżkę i wyciągnął przed siebie zgięte w łokciach ręce, starając się do tego przygotować. Chciał go złapać. Lekkomyślność wypomni mu potem, o ile Laurent bezpiecznie wyląduje.