- Nic nie zrobiłem. Zostałem nim jakieś 30 lat temu i nadal nim jestem - odparł na słowa oburzonego ojca. Byli przecież niemal jak dwie krople wody pod względem zachowania czy życia na tym świecie. Nie dało się zaprzeczyć, że Hjalmar był synem Dagura. Sam również nie omieszkał wylać trochę piwa - dobrze wiedział, że to przynosiło szczęście.
- Prędzej czy później to się przecież stanie. Wiem, że z mamą byście już chcieli mieć jakieś wnuki i je niańczyć w najlepsze, aby później je rozwydrzać mimo zakazu rodziców... - pokiwał przecząco głową na swojego ojca - Może być tylko problem z tym, aby zwrócić Ci uwagę bo jesteś... Trochę duży - zaśmiał się, biorąc po raz kolejny łyk. Hjalmar pił jednak uważniej i nie uronił ani kropli więcej, niż to co było konieczne, głównie ze względu na fakt, że jego róg był dużo mniejszy niż ojca.
- W końcu dostąpię tego zaszczytu? Już się bałem, że nigdy tego nie zrobisz i zabierzesz sekrety do grobu - przyznał kiedy odetchnął z ulgą. Tak pyszne piwo powinno przejść na kolejne pokolenie - tak samo jak Dagur otrzymał to od swojego dziadka, tak teraz przyszła kolej na Hjalmara - To prawda. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, zwłaszcza kiedy można liczyć na rodzinę. Siostrom chyba też się podoba. Katla robi karierę w ministerstwie - przyznał drapiąc się po brodzie - Z całym szacunkiem dla naszego rodzimego Islandzkiego ministerstwa magii ale nie zrobiłaby tam tak wielkiej kariery jak tutaj mimo wszystko - westchnął, wszak chciał podobnie jak najlepiej dla niej - Tam po prostu nie ma tyle roboty co tutaj, a zwłaszcza kiedy zaczęły się te całe potyczki z tymi Śmierciożercami czy jak im tam... - stwierdził nie do końca będąc pewnym jak ci złoczyńcy się nazywali. Życie w kuźni pozwalało na niewychylanie się zbytnio na realia świata codziennego i tym samym mogli unikać niektórych problemów, co trapiły pozostałą część społeczeństwa.
- Rozmyślałem trochę o tym co mi mówiłeś na temat rozszerzenia naszej działalności... - zwrócił się do starszego Nordgersima, przenosząc na niego wzrok i swoje całkowite skupienie - Planuję założyć w Londynie zakład jubilerski, wszak ciężko będzie tam zmieścić wielki piec hutniczy, a działanie ze złotem czy innymi kamieniami szlachetnymi jest możliwe w małym zakładzie. Docelowo myślałem nad Carkit Markett ale marzy mi się... - przełknął ślinę, przenosząc na chwilę swoje spojrzenie w złocisty trunek - Zakład na Pokątnej - powrócił do ojca, chcąc usłyszeć jego opinię na ten temat. Bardzo liczył się z jego zdaniem, które uważał często za wyrocznię w wielu sprawach. Hjalmar musiał wiedzieć czy dobrze mierzy siłę na zamiary i czy go żar dzisiaj za bardzo nie przegrzał, że też wpadł na taki pomysł.