10.10.2023, 04:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.12.2023, 05:18 przez Atreus Bulstrode.)
Może i szyszka sama w sobie była dość dziwacznym przedmiotem na tworzenie z niego świstoklika, ale kiedy tak na nią patrzył, to mu się z miejsca przypominały te żałosne szyszki, które można było wygrać na Ostarze. One chyba nie robiły nic, na całe szczęście z resztą, ale to nie znaczyło, że jego wewnętrzny hazardzista aż się skręcał na samą myśl o tym, że mógł taki szmelc wygrać w jakiejkolwiek loterii.
Bulstrode, w czasie kiedy Sebastian pochylił się nad szyszką, przygasił papierosa w popielniczce i podszedł do okna, żeby je zamknąć. Chyba też trochę o to właśnie chodziło, żeby przedmiot będący w posiadaniu śmierciożerców był niepozorny, ale z drugiej strony miał wrażenie, że każdy posiadający chociaż jedną komórkę mózgową, gdyby przyszło mu przeszukać czernoksiężnika i znalazłby szyszkę, to zastanawiałby się po co komuś takiemu podobna rzecz.
- Wróżbita, tak? - mruknął pod nosem, bardziej do siebie niż do znajdującego się nieopodal mężczyzny, splatając ręce na piersi i spoglądając na świstoklik. Przez moment stał tak, przygryzając wnętrze policzka i zastanawiając się nad czymś, aż w końcu westchnął, z pewnym rozczarowaniem kręcąc głową w ledwo zauważalny sposób. - Bardzo chciałbym uniknąć aktywowania go, w razie gdyby okazał się jednorazowego użytku - wyjaśnił Traversowi, drapiąc się po szczęce i patrząc na świstoklik jakby nieco urażony. - Myślałem, że może udałoby się go zbadać bez udziału widmowidza. Ale może jeśli nie samo miejsce do którego przenosi, to warunki jego użycia? Dałoby się to jakoś rozszyfrować, czy raczej nie?
Bulstrode, w czasie kiedy Sebastian pochylił się nad szyszką, przygasił papierosa w popielniczce i podszedł do okna, żeby je zamknąć. Chyba też trochę o to właśnie chodziło, żeby przedmiot będący w posiadaniu śmierciożerców był niepozorny, ale z drugiej strony miał wrażenie, że każdy posiadający chociaż jedną komórkę mózgową, gdyby przyszło mu przeszukać czernoksiężnika i znalazłby szyszkę, to zastanawiałby się po co komuś takiemu podobna rzecz.
- Wróżbita, tak? - mruknął pod nosem, bardziej do siebie niż do znajdującego się nieopodal mężczyzny, splatając ręce na piersi i spoglądając na świstoklik. Przez moment stał tak, przygryzając wnętrze policzka i zastanawiając się nad czymś, aż w końcu westchnął, z pewnym rozczarowaniem kręcąc głową w ledwo zauważalny sposób. - Bardzo chciałbym uniknąć aktywowania go, w razie gdyby okazał się jednorazowego użytku - wyjaśnił Traversowi, drapiąc się po szczęce i patrząc na świstoklik jakby nieco urażony. - Myślałem, że może udałoby się go zbadać bez udziału widmowidza. Ale może jeśli nie samo miejsce do którego przenosi, to warunki jego użycia? Dałoby się to jakoś rozszyfrować, czy raczej nie?