10.10.2023, 18:06 ✶
Bellatrix musiała zachować ostrożność w wielu względach. Zadbała o zmianę wyglądu - jeśli więc nawet ktoś z mugoli chciałby podzielić się informacjami o tym, kto z nimi rozmawiał, sprawa nie zostanie skojarzona z nią, a przynajmniej - na pewno nie od razu. Jej tożsamość była więc bezpieczna. Tyle że Dolinę Godryka obstawiała Brygada, poza przekonaniem do swojego planu ludzi, którzy nie chcieli utracić wspomnień, i w których głowach mieszały się dzień i noc, musiała także wymyślić, w jaki sposób ich stąd wyprowadzić i co zrobić, aby cała sprawa nie została wykryta.
Czterech mugoli, których rozmowę wcześniej usłyszała, od razu zwróciło na kobietę spojrzenia. Ich reakcja była różna. Drobny blondyn skulił się nieco, zapewne jakoś mniej śmiały, kiedy stawał na przeciwko kogoś, kto władał magią. Zwyczajnie się bał Chudy jak tyczka, piegowaty rudzielec za to obdarzył Bellatrix - czy też pannę Mary Sue – wyzywającym spojrzeniem. Czy był pewny siebie, czy tylko maskował w ten sposób strach? Przystojny brunet obrzucił kobietę oceniającym spojrzeniem, a jego ramiona jakby zesztywniały nieco, kiedy przyznała, że słyszała, o czym rozmawiali. Zdawał się trochę jak zwierz, przyczajony do ataku – może namyślał się, czy zwyczajnie się na nią nie rzucić?
Jedyna w grupie dziewczyna zdawała się najspokojniejsza. Wyraz twarzy miała niemal obojętny. I to ona odezwała się pierwsza.
– O czym takim rozmawiamy? O tym, że chcecie odebrać nam pamięć? Przecież to prawda. Naturalne, że jesteśmy… odrobinę wzburzeni – powiedziała i uśmiechnęła się nawet, chociaż uśmiech ten nie sięgnął jasnych oczu. Dla Bellatrix oni byli nic nie wartymi karaluchami. Dla tej dziewczyny magiczni, którzy chcieli odebrać jej pamięć, fragment jej samej… byli potworami. – Przepraszamy uprzejmie, jeśli zakłóciliśmy pani sen – dodała, chociaż łatwo było zgadnąć, że te słowa są równie fałszywe jak te, które wypowiadała młoda Blackówna.
– I w jaki sposób chciałabyś nam pomóc?[/b] – spytał w końcu rudzielec, z pewnym wahaniem. Zerknął przy tym na swoich towarzyszy, ale zaraz znowu przeniósł spojrzenie na Bellatrix.
[i] – I przede wszystkim… dlaczego? – dorzuciła mugolka, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. Była nieufna, ale czy należało się dziwić sytuacji?
Czterech mugoli, których rozmowę wcześniej usłyszała, od razu zwróciło na kobietę spojrzenia. Ich reakcja była różna. Drobny blondyn skulił się nieco, zapewne jakoś mniej śmiały, kiedy stawał na przeciwko kogoś, kto władał magią. Zwyczajnie się bał Chudy jak tyczka, piegowaty rudzielec za to obdarzył Bellatrix - czy też pannę Mary Sue – wyzywającym spojrzeniem. Czy był pewny siebie, czy tylko maskował w ten sposób strach? Przystojny brunet obrzucił kobietę oceniającym spojrzeniem, a jego ramiona jakby zesztywniały nieco, kiedy przyznała, że słyszała, o czym rozmawiali. Zdawał się trochę jak zwierz, przyczajony do ataku – może namyślał się, czy zwyczajnie się na nią nie rzucić?
Jedyna w grupie dziewczyna zdawała się najspokojniejsza. Wyraz twarzy miała niemal obojętny. I to ona odezwała się pierwsza.
– O czym takim rozmawiamy? O tym, że chcecie odebrać nam pamięć? Przecież to prawda. Naturalne, że jesteśmy… odrobinę wzburzeni – powiedziała i uśmiechnęła się nawet, chociaż uśmiech ten nie sięgnął jasnych oczu. Dla Bellatrix oni byli nic nie wartymi karaluchami. Dla tej dziewczyny magiczni, którzy chcieli odebrać jej pamięć, fragment jej samej… byli potworami. – Przepraszamy uprzejmie, jeśli zakłóciliśmy pani sen – dodała, chociaż łatwo było zgadnąć, że te słowa są równie fałszywe jak te, które wypowiadała młoda Blackówna.
– I w jaki sposób chciałabyś nam pomóc?[/b] – spytał w końcu rudzielec, z pewnym wahaniem. Zerknął przy tym na swoich towarzyszy, ale zaraz znowu przeniósł spojrzenie na Bellatrix.
[i] – I przede wszystkim… dlaczego? – dorzuciła mugolka, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. Była nieufna, ale czy należało się dziwić sytuacji?