11.10.2023, 00:59 ✶
Bulstrode przez dłuższy moment trwał przy tych drzwiach, opierając się o nie wysoko ręką i patrząc do wnętrza salki jakimś takim nagle pustym spojrzeniem, ni to kontemplując jej wystrój, ni to swoje życie. Zastanawiał się w sumie, czy w ogóle powinien się dziwić, że kiedy już wpadła w te całą swoją spiralę szczerości, to wiedziała o wiele więcej niż przypuszczał. A może to chroniczne zmęczenie sprawiało już, że nie do końca ogarniał że w sumie akurat ta sprawa leżała w obszarze jej zainteresowań. W końcu Dolina Godryka była jej domem, a każdy rozsądny, z dostępem do odpowiednich informacji, interesowałby się tym co działo się w okolicy.
- Mhm - wydusił z siebie trochę niezbornie, przez moment jeszcze patrząc do wnętrza salki, zanim westchnął i ostatecznie wszedł za nią do środka, spoglądając na kobietę. - Tak myślałem, że to one, ale chciałbym mieć pewność, że to one lub nie zabiły. Dwa dni temu nawet przydzielono mnie do wycieczki do Kniei, do grupy która miała na celu poszukanie ich, może nawet złapanie. Jak mi pokażesz zdjęcia to potem ci opowiem jakie to było wspaniałe przeżycie - ale teraz miał na głowie nieco ważniejsze rzeczy. Kiedy skończą to całe widmowidzenie pewnie będzie musiał wrócić do biurka i uzupełnić parę raportów, ale potem? Potem mógł się jej w sumie odwdzięczyć i za oglądanie trzymanych teraz przedmiotów, i za pokazanie zdobytych zdjęć.
Drzwi szczęknęły za nim cicho, kiedy dociągnął klamkę, zamykając je za sobą. Zaraz też skierował się do jednej ze ścian zastawionych półkami, gdzie znajdowały się przeróżne przedmioty, które mogły okazać się przydatne do przeprowadzanych rytuałów, a które nie potrzebowały specjalnego traktowania i mogły zwyczajnie tutaj leżeć. Sięgnął po jedno z drewnianych pudełek, otwierając wieko i wyciągając z wnętrza parę potrzebnych im świec, a następnie zaczął je rozstawiać po okręgu z wprawą kogoś, kto robił to już parę razy w życiu.
- W środku są ich ubrania i parę drobiazgów, które mieli przy sobie. Mam nadzieję, że to wystarczy - zerknął na nią, posyłając krótki, płytki uśmiech. Nie tyle miało to starczyć jej samej, ale zwyczajnie liczył na to, że przedmioty okażą się trzymać w sobie jakieś przydatne wspomnienia, które nieco naświetlą im sprawę.
- Mhm - wydusił z siebie trochę niezbornie, przez moment jeszcze patrząc do wnętrza salki, zanim westchnął i ostatecznie wszedł za nią do środka, spoglądając na kobietę. - Tak myślałem, że to one, ale chciałbym mieć pewność, że to one lub nie zabiły. Dwa dni temu nawet przydzielono mnie do wycieczki do Kniei, do grupy która miała na celu poszukanie ich, może nawet złapanie. Jak mi pokażesz zdjęcia to potem ci opowiem jakie to było wspaniałe przeżycie - ale teraz miał na głowie nieco ważniejsze rzeczy. Kiedy skończą to całe widmowidzenie pewnie będzie musiał wrócić do biurka i uzupełnić parę raportów, ale potem? Potem mógł się jej w sumie odwdzięczyć i za oglądanie trzymanych teraz przedmiotów, i za pokazanie zdobytych zdjęć.
Drzwi szczęknęły za nim cicho, kiedy dociągnął klamkę, zamykając je za sobą. Zaraz też skierował się do jednej ze ścian zastawionych półkami, gdzie znajdowały się przeróżne przedmioty, które mogły okazać się przydatne do przeprowadzanych rytuałów, a które nie potrzebowały specjalnego traktowania i mogły zwyczajnie tutaj leżeć. Sięgnął po jedno z drewnianych pudełek, otwierając wieko i wyciągając z wnętrza parę potrzebnych im świec, a następnie zaczął je rozstawiać po okręgu z wprawą kogoś, kto robił to już parę razy w życiu.
- W środku są ich ubrania i parę drobiazgów, które mieli przy sobie. Mam nadzieję, że to wystarczy - zerknął na nią, posyłając krótki, płytki uśmiech. Nie tyle miało to starczyć jej samej, ale zwyczajnie liczył na to, że przedmioty okażą się trzymać w sobie jakieś przydatne wspomnienia, które nieco naświetlą im sprawę.