11.10.2023, 01:11 ✶
Pojedynek rozpoczął się.
Obserwujący widowisko mogli dobrze przypatrzeć się stojącym na okrągłej arenie dwóm mężczyznom: ich wyprostowanym sylwetkom i postawom, które przybrali. Większość widzów musiała ich choć trochę znać – niektórzy dość blisko, inni z gazet (choćby i z opublikowanego niedawno rankingu). Żywe przykłady na to, że jeszcze istnieli mężczyźni gotowi by swój spór rozwiązywać w pojedynku honorowym. Patrzacy obserwowali ich ruchy i trzymane w rękach różdżki, gotowe by spleść zaklęcia.
Być może, to wieloletnia praktyka (był w końcu zawodnikiem Quidditcha, w dodatku bardzo utalentowanym), sprawiła, że Philip zaatakował jako pierwszy. Popisowo wyrecytował inkantację, posyłając celnie zaklęcie wprost w rękę Louvaina. Tyle, że Lestrange zareagował równie błyskawicznie rozpraszając posłaną w jego stronę magię i nie dopuszczając do tego, by przeciwnik wytrącił mu różdżkę z ręki.
Błysk. Świst. Odbicie. Tyle mniej więcej, widzieli przypatrujący się widowisku. Ktoś cicho krzyknął, może z przejęcia, może wiedziony chęcią dopingu którejś ze stron. Póki co nie było tu zwycięzców. Nie było także przegranych.
Pojedynek trwał dalej.
Obserwujący widowisko mogli dobrze przypatrzeć się stojącym na okrągłej arenie dwóm mężczyznom: ich wyprostowanym sylwetkom i postawom, które przybrali. Większość widzów musiała ich choć trochę znać – niektórzy dość blisko, inni z gazet (choćby i z opublikowanego niedawno rankingu). Żywe przykłady na to, że jeszcze istnieli mężczyźni gotowi by swój spór rozwiązywać w pojedynku honorowym. Patrzacy obserwowali ich ruchy i trzymane w rękach różdżki, gotowe by spleść zaklęcia.
Być może, to wieloletnia praktyka (był w końcu zawodnikiem Quidditcha, w dodatku bardzo utalentowanym), sprawiła, że Philip zaatakował jako pierwszy. Popisowo wyrecytował inkantację, posyłając celnie zaklęcie wprost w rękę Louvaina. Tyle, że Lestrange zareagował równie błyskawicznie rozpraszając posłaną w jego stronę magię i nie dopuszczając do tego, by przeciwnik wytrącił mu różdżkę z ręki.
Błysk. Świst. Odbicie. Tyle mniej więcej, widzieli przypatrujący się widowisku. Ktoś cicho krzyknął, może z przejęcia, może wiedziony chęcią dopingu którejś ze stron. Póki co nie było tu zwycięzców. Nie było także przegranych.
Pojedynek trwał dalej.