11.10.2023, 01:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2023, 01:12 przez Brenna Longbottom.)
Oczywiście, że interesowała się tą sprawą. Tam mieszkała, widma dopadły ciało jej wuja, poza tym w takich sprawach miała tendencje do bycia nadaktywną, ale i nie zaskakiwało jej ani trochę, że on by się tego nie spodziewał – bo w końcu ile oni o sobie wiedzieli? Tylko tyle, by móc narysować kalendarz spotkań towarzyskich jednego i nadstawiania głowy drugiego. To co powiedziała, to był dopiero początek tego, co wiedziała, ale bardzo cieszyła się, że nie wypytywał dalej. Zresztą – przygotowała już całą, śliczną teczkę dla jego brata, a że byli partnerami, Orion mu ją zapewne przekaże. Wprawdzie zdjęć akurat tam nie podrzuciła, za to już całą masę innych rzeczy tak.
– Jasne, da się załatwić kopie – odparła więc tylko. Chciała pierwsza ruszyć do świec, bo zwykle rozstawiała je sama: większość ludzi robiła to po prostu źle i potem Brenna tylko musiała je przestawiać. On najwyraźniej miał już z tym do czynienia. Pewnie powinna w tym momencie zacząć przypatrywać się mu podwójnie podejrzliwie, ale przecież gdyby sam był widmowidzem, nie ściągałby tutaj jej. A jednak nie każdy Bulstrode wypisywał sobie na czole, że ma Trzecie Oko, więc to nie tak, że zakładała pewne umiejętności u kogoś z rodziny…
– To najlepsze, co może być. Jeżeli da się coś zobaczyć, powinno podziałać, ale te sukinsyny zostawiają słabe ślady.
Bo niestety, nie zawsze się dało. Czasem to, co zostało na przedmiotach, było niemożliwe do odczytania, czasem talent nie współpracował, a czasem… czasem było tak, jak w domu Mildred. Gdy Brenna widziała tylko ją: jakby nie było niczego więcej.
Wyciągnęła różdżkę, odpaliła świece i weszła do środka kręgu, by usiąść tam, z fragmentem ubrania ofiary w rękach. W dymie świec, który po chwili ją otoczył, szukała tego samego, co wiele razy przed tym przy takich okazjach.
Śmierci.
Chciała wiedzieć, w jaki sposób ci ludzie umarli.
Widmowidzenie
– Jasne, da się załatwić kopie – odparła więc tylko. Chciała pierwsza ruszyć do świec, bo zwykle rozstawiała je sama: większość ludzi robiła to po prostu źle i potem Brenna tylko musiała je przestawiać. On najwyraźniej miał już z tym do czynienia. Pewnie powinna w tym momencie zacząć przypatrywać się mu podwójnie podejrzliwie, ale przecież gdyby sam był widmowidzem, nie ściągałby tutaj jej. A jednak nie każdy Bulstrode wypisywał sobie na czole, że ma Trzecie Oko, więc to nie tak, że zakładała pewne umiejętności u kogoś z rodziny…
– To najlepsze, co może być. Jeżeli da się coś zobaczyć, powinno podziałać, ale te sukinsyny zostawiają słabe ślady.
Bo niestety, nie zawsze się dało. Czasem to, co zostało na przedmiotach, było niemożliwe do odczytania, czasem talent nie współpracował, a czasem… czasem było tak, jak w domu Mildred. Gdy Brenna widziała tylko ją: jakby nie było niczego więcej.
Wyciągnęła różdżkę, odpaliła świece i weszła do środka kręgu, by usiąść tam, z fragmentem ubrania ofiary w rękach. W dymie świec, który po chwili ją otoczył, szukała tego samego, co wiele razy przed tym przy takich okazjach.
Śmierci.
Chciała wiedzieć, w jaki sposób ci ludzie umarli.
Widmowidzenie
Rzut Z 1d100 - 61
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.