11.10.2023, 21:39 ✶
Nie mieli innych alternatyw. Ale wbrew temu, co sądzili czarodzieje, mugole niekoniecznie miewali intelekt na poziomie małego dziecka. Reagowali więc różnie na propozycję Bellatrix – jeden nadzieją, drugi niepewnością, trzeci złością, a wreszcie mugolka – podejrzliwością i nieufnością. To mógł być podstęp, by ich stąd odciągnąć i zamordować gdzieś na uboczu: wszak tutaj wystarczyłoby, aby któreś odpowiednio głośno krzyknęło i mogliby zwrócić uwagę… Niekoniecznie byli więc gotowi od razu grzecznie dać wiarę absolutnie każdemu słowu, wypowiadanemu przez stojącą przed nimi kobietę.
Ostatecznie jednak postanowili schwycić się rzuconej im liny. Ryzykując, że ta okaże się pogryziona przez mole i porwana.
Ciężko było powiedzieć, czy słowa o przeplataniu się ich światów przekonały Stacy. Ale rudzielca i blondyna chyba tak. Jeden z nich zadrżał lekko, jakby zrobiło się mu chłodno, drugi przypatrywał się jej po prostu, trochę wstrząśnięty. Wiedzieli już, że czarodzieje istnieją. Magii doświadczyli na własnej skórze, widząc słońce i księżyc na niebie – coś, czego sama Bellatrix nie dostrzegała. Zasłona została przed nimi uchylona, ale za nią krył się cały, wielki świat. Pełen strachów i dziwów.
– Te wszystkie opowieści… – zaczął i urwał, kiedy szatyn dał mu kuksańca.
– To nie pora na to.
– Nie byłoby lepiej, gdybyśmy wiedzieli jak najwięcej?
– Przede wszystkim musimy się stąd wydostać – ucięła Stacy. Zmarszczyła lekko brwi, spoglądając na śmiejącą się Blackównę jak na wariatkę. Nie rozumiała przyczyn jej rozbawienia, bo tak, wiedziała, że ta jest niebezpieczna, była w końcu czarodziejką… ale tutaj, skoro podobno ktoś mógł ich usłyszeć, nie spodziewała się ataku. Za to gdy za nią pójdą? To było coś innego.
Desperacja pchała ją jednak do tego, aby przyjąć ofertę pomocy.
Ostatecznie rozejrzała się, jakby upewniając, czy nikogo nie ma w pobliżu i w końcu ruszyła jako pierwsza, dość szybko. Ciemnowłosy pośpieszył za nią, a chwilę później w ich ślad poszła także pozostała dwójka. Bellatrix zamykała pochód.
Kiedy już Stacy i Billy znikli między drzewami, wyłapała za to kątem oka ruch.
Ścieżką w pobliżu ktoś nadchodził.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Ostatecznie jednak postanowili schwycić się rzuconej im liny. Ryzykując, że ta okaże się pogryziona przez mole i porwana.
Ciężko było powiedzieć, czy słowa o przeplataniu się ich światów przekonały Stacy. Ale rudzielca i blondyna chyba tak. Jeden z nich zadrżał lekko, jakby zrobiło się mu chłodno, drugi przypatrywał się jej po prostu, trochę wstrząśnięty. Wiedzieli już, że czarodzieje istnieją. Magii doświadczyli na własnej skórze, widząc słońce i księżyc na niebie – coś, czego sama Bellatrix nie dostrzegała. Zasłona została przed nimi uchylona, ale za nią krył się cały, wielki świat. Pełen strachów i dziwów.
– Te wszystkie opowieści… – zaczął i urwał, kiedy szatyn dał mu kuksańca.
– To nie pora na to.
– Nie byłoby lepiej, gdybyśmy wiedzieli jak najwięcej?
– Przede wszystkim musimy się stąd wydostać – ucięła Stacy. Zmarszczyła lekko brwi, spoglądając na śmiejącą się Blackównę jak na wariatkę. Nie rozumiała przyczyn jej rozbawienia, bo tak, wiedziała, że ta jest niebezpieczna, była w końcu czarodziejką… ale tutaj, skoro podobno ktoś mógł ich usłyszeć, nie spodziewała się ataku. Za to gdy za nią pójdą? To było coś innego.
Desperacja pchała ją jednak do tego, aby przyjąć ofertę pomocy.
Ostatecznie rozejrzała się, jakby upewniając, czy nikogo nie ma w pobliżu i w końcu ruszyła jako pierwsza, dość szybko. Ciemnowłosy pośpieszył za nią, a chwilę później w ich ślad poszła także pozostała dwójka. Bellatrix zamykała pochód.
Kiedy już Stacy i Billy znikli między drzewami, wyłapała za to kątem oka ruch.
Ścieżką w pobliżu ktoś nadchodził.
Osoba jako przeszkoda wrzucona na prośbę graczki Bellatrix.