Pierwsza tura była już za nimi i zostały jeszcze cztery, podczas których wszystko się rozstrzygnie w ten czy inny sposób. Najlepiej z korzyścią dla niego, zgodnie z jego oczekiwaniami co do odniesionego zwycięstwa. Rzucone przez niego zaklęcie zostało skontrowane przez jego rywala, zmuszonego obecnie do obrony przez jego atakiem. Tak jak zakładał w tym momencie - nie dał mu szansy na atak. Oczywiście, znacznie lepiej byłoby wygrać tę turę, jednak jej nie przegrał.
Polegając na swoim refleksie i własnej koordynacji, nie opuszczając ani na moment ręki po rzuceniu poprzedniego zaklęcia, postanowił spleść dwa kolejne zaklęcia i posłać je w stronę swojego rywala. Tym razem razem nie chciał wytrącić mu różdżki z dłoni, tylko doprowadzić do sparaliżowania jego całego ciała na czas obecnie trwającej tury.
Nie było rozsądne zakładać, że i tym razem Lestrange będzie się jedynie bronił i dopuszczając do siebie myśl o ataku z jego strony, wówczas zamierzał wykonać stosowny unik w jedną ze stron albo skorzystać z posiadania w pobliżu tejże osłony. Dzięki posiadanemu przez niego refleksowi i doskonałej kondycji fizycznej to powinno przyjść mu z łatwością. Pod tym względem przewyższał swojego rywala.
Rzucam 2k100 na transmutację na sparaliżowanie Louvaina
Slaby sukces...
Sukces!