12.10.2023, 21:27 ✶
Arena, dwóch oponentów i tłum gapiących się na nich ludzi. Logan zastanawiał się czasem czym ten rodzaj “rozrywki” różni się od meczów Quidditcha. Podczas jednych i drugich potyczek można było zostać rannym, stracić swoje dobre imię jak również zwycięzca mógł się cieszyć estymą i laurem wygranej. Jednak czy nie lepiej było takie rzeczy załatwiać polubownie i zwykłą rozmową. Tego właśnie starszy Nott nie wiedział. On starałby się próbować chociaż załagodzić konflikt i wytłumaczyć w potyczce słownej na argumenty swoje racje. Owszem wiedział, że do niektórych czarodziejów takie rozmowy nie docierają i wówczas trzeba im było pokazać swoje zdanie w inny sposób. Teraz szykując się na wyjście na pojedynek brata zastanawiał się jakim cudem do tego doszło. Oczywiście dochodziły do niego słuchy o licznych romansach jego brata jednak nie spodziewał się, że pojedynek będzie dotyczył honoru panny Lestrange. Ok, Logan nie zamierzał wdawać się w szczegóły sprawy i z całego serca życzył bratu wygranej jednak podejrzewał, że jego oponent może próbować niedozwolonych sztuczek. Nie mniej jednak rozumiał po trosze działania Philipa. Sam był ulepiony z podobnej gliny i gdyby jemu ktoś zaproponował taki pojedynek stanąłby do niego bez wahania.
Niestety te rozważania przed lustrem w swoim pokoju sprawiły, że Logan totalnie zatracił poczucie czasu i gdyby nie pukanie, a raczej walenie do drzwi jego pokoju pewnie nigdy, by z niego nie wyszedł.
Przez całą drogę był milczący i pogrążony we własnych przemyśleniach choć oczywiście słuchał tego co mówią do niego rodzice, od czasu do czasu kiwając potakująco głową. Dopiero po dojechaniu na miejsce i przywitaniu się z paroma znajomymi dołączył do rodziców i zasiadł z nimi przy stoliku. Widział te wszystkie zaaferowane twarze , które przyglądały się oponentom i gdy sam pojedynek się zaczął lekko się uśmiechnął. Wiedział, że jego brat całkiem nieźle sobie radził w takich rozrywkach. Niestety nie dało się po nim nie zauważyć zdenerwowania i zaciśniętych dłoni za zwycięstwo brata. Gdy już jego zdenerwowanie wzięło górę wstał od stołu i podszedł bliżej grupy zaaferowanych ludzi.
Przez chwilę przysłuchiwał się rozmowom i dopiero usłyszał coś o swojej drużynie i małym hazardziku włączył się w pogawędkę.
- Proszę o wybaczenie, ale sądzę, że to właśnie szukający Zjednoczonych z Puddlemere wyjdzie zwycięsko z tej potyczki. Wiem, że ma rywalizację we krwi. - powiedział spoglądając na dwóch mężczyzn i kobietę rozpoznając w nich członków rodzin Black i Borgin.
Niestety te rozważania przed lustrem w swoim pokoju sprawiły, że Logan totalnie zatracił poczucie czasu i gdyby nie pukanie, a raczej walenie do drzwi jego pokoju pewnie nigdy, by z niego nie wyszedł.
Przez całą drogę był milczący i pogrążony we własnych przemyśleniach choć oczywiście słuchał tego co mówią do niego rodzice, od czasu do czasu kiwając potakująco głową. Dopiero po dojechaniu na miejsce i przywitaniu się z paroma znajomymi dołączył do rodziców i zasiadł z nimi przy stoliku. Widział te wszystkie zaaferowane twarze , które przyglądały się oponentom i gdy sam pojedynek się zaczął lekko się uśmiechnął. Wiedział, że jego brat całkiem nieźle sobie radził w takich rozrywkach. Niestety nie dało się po nim nie zauważyć zdenerwowania i zaciśniętych dłoni za zwycięstwo brata. Gdy już jego zdenerwowanie wzięło górę wstał od stołu i podszedł bliżej grupy zaaferowanych ludzi.
Przez chwilę przysłuchiwał się rozmowom i dopiero usłyszał coś o swojej drużynie i małym hazardziku włączył się w pogawędkę.
- Proszę o wybaczenie, ale sądzę, że to właśnie szukający Zjednoczonych z Puddlemere wyjdzie zwycięsko z tej potyczki. Wiem, że ma rywalizację we krwi. - powiedział spoglądając na dwóch mężczyzn i kobietę rozpoznając w nich członków rodzin Black i Borgin.