13.10.2023, 02:21 ✶
Jego spojrzenie błądziło powoli pomiędzy nimi, poświęcając kolejno uwagę każdemu, kto się odezwał. Nie wątpił, że poruszenie kwestii nekromantycznych praktyk mogło być ryzykowne, ale po prawdzie nie widział aktualnie innego sposobu na to, żeby jakoś zaradzić ich dolegliwościom i pokrzepiające było to, że zgadzali się w tej kwestii. Zaciekawiony spojrzał na Mavelle nieco dłużej, kiedy wspomniała o swoim wyjeździe za granicę, w poszukiwaniu odpowiedzi właśnie tam. Kusiło go zapytać, kiedy dokładnie było to niebawem, ale po chwili zastanowienia odpuścił.
- Zgaduję, że potrzebowalibyśmy do tego rzeczonego ducha, wampira i ghula. No i pytanie, czy ta energia, którą posiadamy w nas jest faktycznie naddana. Jeśli tylko wyrównuje to, co straciliśmy, wtedy musielibyśmy znaleźć sposób na to, żeby odzyskać żywą energię, że tak to nazwę. Może uzupełniłaby się sama z czasem, tak jak mówisz, a może pozostałyby w nas stałe braki, co doprowadziłoby do nieznanych konsekwencji - zasępił się nieco. Nie kwapił się zbytnio do tracenia wspomnień, sił życiowych czy jakiegokolwiek poczucia samego siebie. Już teraz czuł się obcy w swoim własnym ciele, a przecież w przeciwieństwie do nich nie posiadał wizji przeszłości duchów, które oni wchłonęli. Był tylko zimny.
Mimowolnie jednak, kiedy Steward wspomniał o sprawdzonym nekromancie, pomyślał o Florence. Nie chodziło ot, że uważał ją za nekromantkę przez wielką czy małą literę, ale ta na pewno umiała posługiwać się siłami witalnymi, na tyle by wspomóc leczenie w krytycznych przypadkach. Pytanie tylko na ile? Czy byłaby w stanie dokonać podobnych machinacji przy ich energii i pozbyć się tej z limbo? Bo w jej przypadku przynajmniej mogli liczyć na kartę bezgranicznego zaufania. No, przynajmniej on i Patrick.
- Zgaduję, że potrzebowalibyśmy do tego rzeczonego ducha, wampira i ghula. No i pytanie, czy ta energia, którą posiadamy w nas jest faktycznie naddana. Jeśli tylko wyrównuje to, co straciliśmy, wtedy musielibyśmy znaleźć sposób na to, żeby odzyskać żywą energię, że tak to nazwę. Może uzupełniłaby się sama z czasem, tak jak mówisz, a może pozostałyby w nas stałe braki, co doprowadziłoby do nieznanych konsekwencji - zasępił się nieco. Nie kwapił się zbytnio do tracenia wspomnień, sił życiowych czy jakiegokolwiek poczucia samego siebie. Już teraz czuł się obcy w swoim własnym ciele, a przecież w przeciwieństwie do nich nie posiadał wizji przeszłości duchów, które oni wchłonęli. Był tylko zimny.
Mimowolnie jednak, kiedy Steward wspomniał o sprawdzonym nekromancie, pomyślał o Florence. Nie chodziło ot, że uważał ją za nekromantkę przez wielką czy małą literę, ale ta na pewno umiała posługiwać się siłami witalnymi, na tyle by wspomóc leczenie w krytycznych przypadkach. Pytanie tylko na ile? Czy byłaby w stanie dokonać podobnych machinacji przy ich energii i pozbyć się tej z limbo? Bo w jej przypadku przynajmniej mogli liczyć na kartę bezgranicznego zaufania. No, przynajmniej on i Patrick.