13.10.2023, 05:49 ✶
- To chyba dobrze? - zaryzykował, nieznacznie tylko unosząc brwi ku górze w powątpiewaniu. W końcu taką przecież miał pracę, prawda? Wszystko co zasyfione czarną magią trafiało na biurka w jego biurze, więc czemu miałby wyglądać jakkolwiek inaczej. Zaraz jednak naszły go pewne wątpliwości, bo czy przypadkiem jednym z egzaminów, jakie mieli zdawać na aurora nie było maskowanie się w terenie? Westchnął ciężko, opierając się o barierki, które oddzielały przestrzeń dla vipów od parkietu dla walczących. - Lepiej, żeby złapał ten świstoklik i przeniósł się w pizdu gdzieś, przez co poddałby walkowerem. Wyobrażasz to sobie? Wielki pojedynek, gdzie światowej sławy zawodnik Quidditcha nie pokazuje się w ogóle. Czy to strach? Czy to brak wiary we własne możliwości? - rzucił, a jego ton z każdym kolejnym słowem zmieniał się na trochę bardziej rozbujały, jakby właśnie wymieniał frazesy wyczytane w jakimś szmatławcu.
- Dziwię, nie dziwię. Szkoda, że jej nie ma. Ale masz rację, pewnie niewiele byśmy tu ugrali - bo przecież jak już mieli, to w duecie. Jeśli chodziło o hazard to Atreus i Seraphina momentami wydawali się nierozłączni i nawet aż za nadto w synchronizacji. Podobnie jak Stanley, Bulstrode spojrzał w tłum ludzi, wychwytując sylwetkę Cynthii i uśmiechając się do niej w ten sam zadziorny sposób co ona do niego.
- Co w nagrodę? - podchwycił niemal natychmiastowo, kiedy Tosiek znalazł się przy nich i coś o niej wspomniał. Obdarzył go czujnym spojrzeniem, lustrując od stóp do głów, jakby oczekiwał że rzeczony fant miał gdzieś przy sobie i to na wierzchu. - Odpierdolić? A niech cię chuj, czy ja wyglądam ci na takiego, który się do tego garnie? Jeśli ktoś miałby coś teraz spierdolić, to on - wskazał kciukiem na Louvaina znajdującego się na parkiecie. - Ale o to to, słuchaj Staszka - podłapał w sumie zaraz po Stanleyu, chyba nawet ukontentowany, że ten odpowiedział w ten sposób, pozwalając mu uczepić się tego natychmiastowo.
Atreus bardzo chętnie by sobie sam łyknął, ale Anthony wcale nie musiał mu odmawiać, bo sam nawet ręki nie wyciągnął po podawaną piersiówkę. Miał chociaż odrobinę zdrowego rozsądku w tym temacie, chociaż jak tak teraz na flaszkę patrzył, to aż go ręce świerzbiły.
- Już wyobrażam sobie te teksty; Sekundant Louvaina Lestrange pił jeszcze zanim rozpoczęła się walka. Nawet jeśli ja tu tylko stoję i trzymam barierki - prychnął na nich, kręcąc też lekko głową na proponowanego mu papierosa.
- Dziwię, nie dziwię. Szkoda, że jej nie ma. Ale masz rację, pewnie niewiele byśmy tu ugrali - bo przecież jak już mieli, to w duecie. Jeśli chodziło o hazard to Atreus i Seraphina momentami wydawali się nierozłączni i nawet aż za nadto w synchronizacji. Podobnie jak Stanley, Bulstrode spojrzał w tłum ludzi, wychwytując sylwetkę Cynthii i uśmiechając się do niej w ten sam zadziorny sposób co ona do niego.
- Co w nagrodę? - podchwycił niemal natychmiastowo, kiedy Tosiek znalazł się przy nich i coś o niej wspomniał. Obdarzył go czujnym spojrzeniem, lustrując od stóp do głów, jakby oczekiwał że rzeczony fant miał gdzieś przy sobie i to na wierzchu. - Odpierdolić? A niech cię chuj, czy ja wyglądam ci na takiego, który się do tego garnie? Jeśli ktoś miałby coś teraz spierdolić, to on - wskazał kciukiem na Louvaina znajdującego się na parkiecie. - Ale o to to, słuchaj Staszka - podłapał w sumie zaraz po Stanleyu, chyba nawet ukontentowany, że ten odpowiedział w ten sposób, pozwalając mu uczepić się tego natychmiastowo.
Atreus bardzo chętnie by sobie sam łyknął, ale Anthony wcale nie musiał mu odmawiać, bo sam nawet ręki nie wyciągnął po podawaną piersiówkę. Miał chociaż odrobinę zdrowego rozsądku w tym temacie, chociaż jak tak teraz na flaszkę patrzył, to aż go ręce świerzbiły.
- Już wyobrażam sobie te teksty; Sekundant Louvaina Lestrange pił jeszcze zanim rozpoczęła się walka. Nawet jeśli ja tu tylko stoję i trzymam barierki - prychnął na nich, kręcąc też lekko głową na proponowanego mu papierosa.